Kogo sam Mel Gibson odwiózł na odwyk? Ano Courtney Love, żonę nieżyjącego lidera Nirvany, Kurta Cobaina. A skąd panowie Przemysław 'Jah Jah' Frankowski i Witold 'Vito' odrobina wiedzą o tych i innych faktach? Ano z marcowej Machiny, w której zaprezentowana została sylwetka pani Love. Okazja to zatem wyśmienita do porozmawiania o grunge'u.
Na początek o zdanie na ten temat zapytany został Naród, który zgodnie odpowiedział, że zna grunge, pamięta tę nastoletnią fascynację i energetykę, jaką niosła ze sobą ta muzyka. W studiu natomiast Jah Jah i Vito przedstawili całe to ponuractwo, którym przesiąknięty jest grunge, obrazowo wymieniając Kłapouchego z Kubusia Puchatka jako największego fana tego gatunku ("I tak nam się nie uda"). Próbowali też wyjaśnić dlaczego takie, a nie inne nastroje tam panują. Seattle, miejsce gdzie grunge powstał, na początku lat 80. było miejscem trochę odseparowanym kulturowo od reszty USA. Fakt ten związany był z kryzysem gospodarczym, jaki wtedy miał miejsce w tym regionie.
Ekspertem przez cały dzisiejszy dzień był Marek Wiernik, dziennikarz muzyczny. Jako gatunki bazowe dla grunge'u wymienił on wczesny hard rock i metal oraz punk, na które powoływali się sami przedstawiciele grunge'u. Powiedział też, że wbrew temu, co się powszechnie sądzi, grunge nigdy nie umarł. Jedynie przycichł na pewien czas, ale teraz obserwujemy jego wielki powrót. Nawet w Polsce, która grunge'u słuchała, ale grały go tu nieliczne zespoły, organizowana jest impreza o nazwie "Ogólnopolski Konkurs Interpretacje - Nirvana". Dzieje się to we Włocławku, który został w studiu, lekko żartobliwie, okrzyknięty polskim Seattle.
Ta depresyjna muzyka powodowała także autodestrukcyjne działania. Od niechlujnego wyglądu (flanelowe powyciągane koszule i przetłuszczone włosy), poprzez twarde narkotyki, aż do samobójstwa, jak to miało miejsce w przypadku Kurta Cobaina. Z kolei w samo to samobójstwo wielu nie wierzy mówiąc, że to właśnie Courtney Love pomogłą mu się pożegnać z życiem. Courtney zyskuje jednak na tym szumie i nazywaniu jej kolejną Yoko Ono - ciągle jest popularna.
Gościem w studiu w ostatnich 30 minutach audycji był Marcin Ciempiel, basista m.in. Odziału Zamkniętego, Tiltu, Apteki. Działalność w tym ostatnim zespole była inspirowana właśnie grungem, ale, jak sam Marcin powiedział, raczej w wykonaniu Jane's Addiction niż kapel z Seattle. No i to chyba wszystko, co zaproszony gość powiedział... Na koniec dowiedzieliśmy się jeszcze, że ruch skate'owy wziął się z tego, że to grunge'owcy postanowili się umyć, złapać za deskorolki i zacząć grać wesołe melodie. Można więc powiedzieć, że było to ponuractwo z potencjałem.
Muzyka leciała oczywiście wiadomego gatunku, a z zespołów starczy wymienić Alice In Chains, Soundgarden, Pearl Jam (tu są kontrowersje czy to rzeczywiście grunge), Mudhoney, Stone Temple Pilots. Wystąpiły też nasze rodzime kapele: Normalsi, Apteka, Żywioły (grunge z Olkusza?). A na koniec sam hymn grunge'u, czyli Smells Like Teen Spirit Nirvany.