Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 23 2012 06:57:10
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Gry i zabawy, czyli Machina rozrywkowa
Machina AntyradioPrzemuś, pocałuj pana! Tymi słowami został przywitany gość dzisiejszego wydania AntyRadio Machiny, Wojciech Pijanowski. Znana postać telewizyjna, autor i prezenter wielu konkursów i programów rozrywkowych. W "Kole Fortuny" pięć razy w tygodniu rozdawał ludziom samochody. Wokół jego osoby krążyły plotki, że sam ustawiał przebieg teleturnieju. Oczywiście wynik nigdy nie był ustalany, bowiem uczestników widział po raz pierwszy na oczy dopiero na nagraniu.

Co sądzi na temat teleturniejów, które oglądać możemy obecnie? Nie jest dobrze, da się bowiem znieść jedynie siedem minut takiego oglądania. Później, żeby nie było nudno - trzeba opowiedzieć dowcip. Gdyby sam wziął udział w takim programie, czułby się urażony pytaniami typu "jak nazywa się stolica Polski?". Mimo wszystko, optymistycznie uważa, że myślenie ma kolosalną przyszłość.
Z zawodu jest pedagogiem. Jego praca magisterska dotyczyła... gier jako pomocy w nauczaniu. Obecnie jest reżyserem. Rozpoczynał w latach siedemdziesiątych od pisania łamigłówek do "Życia Warszawy". Nie było wtedy telewizji, sieci, telefonów - ludzie mieli po prostu czas na myślenie. Jego ulubioną grą z dzieciństwa są "skaczące czapeczki", później zmienił zainteresowania i zajął się japońską grą "go". Prowadził nawet telewizyjny kurs dla początkujących graczy w tę grę.
Pan Wojciech związany był także z muzyką. Wraz z Krzysztofem Szewczykiem prowadził program "Made in Poland". Występowały tam polskie zespoły, które wyjeżdżały za granicę, tzw. towar eksportowy. Między innymi można było zobaczyć tam Perfect i Lady Pank. Współprowadził (razem z Włodzimierzem Zientarskim i Krzysztofem Szewczykiem) program "Jarmark". W programie tym, prezentowano nowości w dziedzinie sportu, motoryzacji, muzyki i rozrywki. Prezentowano materiały zza "żelaznej kurtyny", pierwsze wideoklipy, nowości techniczne i motoryzacyjne. Krążą plotki, że kasety VHS z przemytu z nagranym "Jarmarkiem" dotarły aż do Moskwy.
Gość przygotował też szybki konkurs dla słuchaczy. Należało wymienić przynajmniej 25 gier planszowych. Przewidziane były oczywiście upominki! :) Nagrodę wygrał Piotrek. Gratulujemy!

Gdy ojciec chrzestny polskich teleturniejów opuścił studio, Maszyniści przypominali sobie gry z czasów szkolnej ławy. Vitu z łezką w oku wspomina "okręty" i "państwa miasta", Jah Jah opowiedział o pewnej przygodzie, kiedy to na lekcji biologii, jego koledzy grali w szachy. Jako że Przemek jest miłośnikiem biologii, w grze nie brał bezpośredniego udziału. Na jego kolanach spoczywała szachownica. Kiedy nauczycielka to zauważyła - wpisała uwagę do dziennika "Frankowski, Nowak i Kowalski grają w szachy na lekcji biologii". Dobre 10 minut musieli jej tłumaczyć, że w trzy osoby grać w szachy się nie da.

Admirałowie zadali też pytanie słuchaczom - czy dziś gra się jeszcze w tego typu gry, czy może wy-gra-ły te komputerowe? Maszyniści zakopali się w mailach, bo okazuje się, że gry, do których potrzebna jest kartka i długopis wciąż są żywe - piłka nożna w wersji kartkowej, grzybobranie, człowieku nie irytuj się, kropki, klucz, szubienica - to tylko niektóre z gier, które zostały wymienione przez słuchaczy. Ania napisała o tym, jak w trakcie studiów weterynaryjnych na nudnych dyżurach grała z koleżanką w "państwa, miasta" w dość innowacyjny sposób. Kategoriami były np. nazwa leku, nazwisko wykładowcy, nazwisko kogoś z roku. Gośka wspominała grę w gumę i w dwa ognie. Były także zeszyty "złotych myśli", w które wpisywało się odpowiedzi na pytania zadane przez właściciela tegoż. Dawało się go tylko wybrańcom, osobom najbardziej lubianym. Był to też doskonały sposób na podryw. :) Kasia, eksstudentka Politechniki, opisała grę w "barana". Polega ona na tym, że liczy sie od jednego do tysiąca. Utrudnienie polega na tym, że wszystkie liczby związane z siódemką - jej wielokrotności - zastępuje się słowem "baran". Najśmieszniej gra się podobno z humanistami. Admirałowie zgodnie stwierdzili, że kiedyś to się dzieci ładnie bawiły. Poradzili słuchaczom, by pograli w coś fajnego, na przykład w... grę wstępną. I udali się w mrok!
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję