W poniedziałkowy wieczór zapachniało trochę światowym, plastikowym showbiznesem. Wszystko za sprawą zaproszonego przez Pawła do Gastrofazy gościa.
Była nim Paulina Jaskólska, swojego czasu prezenterka MTV (jedna z dwóch Polek, która w historii stacji miała w niej swoje pięć minut), dzisiaj działająca prężnie w polskim showbiznesie – głównie przed kamerą telewizyjną i marząca o karierze w radiu. Nie miałaby przy tym absolutnie nic przeciwko temu, gdyby było jej pisane zasiadać przed ‘sitkiem’ naszego kochanego AntyRadia...
Jej początkowe doświadczenia zawodowe nie do końca były związane ze światem mediów. Zaczynała od sklepu sprzedającego biżuterię, ale krótki to musiał być epizod jej życia, jako że zdecydowanie nie nadaje się do tego rodzaju działalności – nie lubi uśmiechać się na zawołanie, kiedy nie ma na to ochoty (hmm... chyba, że stoją za tym słuszne pieniądze, ale sklep takich nie oferował) no i kark nie przed każdym jej się zgina. Pracowała trochę w biurze, była hostessą, aż w końcu trafiła przed kamerę – najpierw statystowała w teatrze, potem trafiła do Atomic TV (telewizja muzyczna) i w końcu do MTV Polska. To, co niektórych stresuje – kontakt z okiem kamery – jej nie dotyczy. Świetnie sobie z tym wszystkim radzi. Ostatnio fascynuje ją jednak radio. Marzy jej się bezpośredni kontakt z ludźmi i rozmowy z nimi – co oznacza, że czytanie newsów i prognozy pogody odpada, ale mogą być inne programy, które gotowa jest poprowadzić. Jako osoba otwarta i rozumiejąca (potrzeby słuchaczy AntyRadia) najchętniej widziałaby się w jakiejś audycji... lekko erotyzującej i fetyszyzującej (sic!). To ją kręci.
Jawi się wyjątkową smakoszką życia. W wielu wypowiedziach publicznych często deklarowała, że kocha ryzyko. I rzeczywiście ryzykowała (głównie emocjonalnie – jak sama przyznaje), wychodząc z założenia, że należy wszystkiego w życiu spróbować. Teraz – kiedy ma dziecko (sześcioletnią córkę Lillę) – już nie ryzykuje. Nie widzi takiej potrzeby. Ma za sobą dwie rozbierane sesje fotograficzne w CKM i jedną w Playboyu, a poza tym mnóstwo swoich gołych zdjęć w domowym komputerze. Lubi je sobie oglądać z kieliszkiem wina w ręku. Ale nie na podstawie tych zdjęć, a raczej lustra, które zazwyczaj nie kłamie (‘lustereczko powiedz przecie’...) podejmuje decyzje o oddaniu się w ręce chirurgów plastycznych, którzy dokonują dzieła doskonalenia jej i tak doskonałego ciała. Powiększyła już sobie usta, skorygowała nos – naciągając lekko wskazania medyczne (nie mogła oddychać lewą dziurką), teraz marzy o poprawieniu piersi. Nie jest z nich zadowolona i myśli o silikonowych implantach. Kusiło to ją wielokrotnie, ale zawsze bała się bólu. No cóż, musi kogoś podpytać, jak to boli i jak długo boli. Ciekawe, czy Doda Elektroda byłaby skłonna szczerze z nią porozmawiać...
Na swój wygląd zamierza zwracać baczną uwagę jeszcze długo, co najmniej do czasu ukończenia sześćdziesiątki. Później można sobie trochę pofolgować w tych staraniach, bo już nie będzie o co walczyć. Lubi ładnie wyglądać, lubi ładnie być ubrana. Wydaje się być typową fashion lady, moda jest dla niej bardzo istotna. Często ściąga ciuchy z zagranicy. Jeśli chodzi o upodobania, to lubi kolor różowy i lateksową bieliznę – na pewno jest bardzo seksowna, a czy musi być wygodna i ciepła? Nikt nie powiedział, że musi. Ostatnio nabyła odlotowy strój na deskę snowboardową – czarne buty w złotą łuskę węża. To wydaje się być bardzo ważne, jak wygląda się na stoku.
Paulina Jaskólska, atrakcyjna trzydziestolatka doświadczona przez życie w złych i dobrych jego aspektach, oczekuje premiery najnowszego projektu, w jaki jest zaangażowana. Będzie on emitowany w Internecie, w PinoTV (odrobina informacji TUTAJ). Pierwszy odcinek już 21 grudnia. To będzie jednocześnie początek drugiej dziesiątki jej pobytu przed kamerą, którą – jak się okazuje – jednak lubi, a rzeczona kamera - ją.