Marcowa Machina -> marzec -> wiosna -> czas na motor! A jak motor, to tylko Harley... a może Japończyk albo Europejczyk też nadają się do jeżdżenia? O tym właśnie dyskutowali dziś Przemysław 'Jah Jah' Frankowski i Witold 'Vito' Odrobina.
Gościem w studiu Antyradia-Machiny w pierwszej godzinie był Jasiek, współwłaściciel Liberatora, autoryzowanego salonu Harley-Davidson w Warszawie, czyli zdeklarowany harleyowiec. Podobnie jak on, zwolennikiem klasyki jest Jah Jah, a plastikowych nowinek technicznych bronił Vito. Dodatkową okazją do podjęcia takiego tematu była wczorajsza (11. marca) inauguracja sezonu motocyklowego. Odbyło się pokazowe palenie gumy właśnie na Harleyach. Okazuje się, że mimo swojego ciężkiego wyglądu, są to maszyny z potężną mocą.
Jasiek tłumaczył, że posiadanie Harleya to nie tylko trzymanie go w garażu i przejażdżki od czasu do czasu. Nabywając takie cudo zmienia się życie człowieka. Odtąd każdą wolną chwilę poświęca się swojej maszynie. Zostaje się właściwie wyznawcą specyficznej filozofii życia, do której niezbędna jest miłość do motocykla i ludzi, którzy mają taką samą pasję.
Potwierdza to dyżurny ekspert Antyradia-Machiny, Andrzej Nowak, gitarzysta m.in. TSA, który z Harleyem związany jest już od ponad 20 lat. Bez frazesów w stylu "wiatr we włosach" (który to wiatr prawdziwy harleyowiec czuje tylko wtedy, kiedy rozepnie rozporek) itp. przyznał, że bycie harleyowcem to coś w rodzaju stanu ducha, a sama maszyna bywa niezwykłą inspiracją. Jako przyjaciel Ryśka Riedla zdradził, że piosenkę Dżemu Harley mój napisał on właśnie po tym, jak usiadł na tym motocyklu, taka wena go dopadła.
Wypowiedział się dziś także znawca pojazdów dwu- i czterokołowych oraz szczęśliwy posiadacz Harleya-Davidsona, były antyterrorysta Jerzy Dziewulski. Poza potwierdzeniem wszystkich powyższych argumentów opowiedział historię o niebezpieczeństwach jazdy na motorze. Otóż jechał sobie kiedyś za samochodem w tunelu Trasy W-Z, a pani nim kierująca postanowiła sobie nagle zawrócić. Pan Jerzy, próbując uniknąć zderzenia, stracił równowagę, spadł z motoru i uderzył głową tak, że na chwilę stracił przytomność. Gdy się ocknął zobaczył, że owa pani nachyla się nad nim i z rozbrajającą szczerością mówi, że przeprasza, ale ona jest z Lublina.
O tym kto bezpieczniej jeździ mówił także Paweł Piasecki z Komendy Stołecznej Policji. Większe zagrożenie dla siebie i innych stwarzają kierujący ścigaczami. Harleyowcy, mimo swojego "strasznego wyglądu", na drodze zachowują się kulturalniej niż ci tzw. dawcy organów.
Trzeba przyznać, że Harley to dość elitarna zabawka. Jasiek z Liberatora szacował liczbę użytkowników tego motocykla w Polsce na 3000. Fakt ten tłumaczyć może cena takiego cacka - 30 000 PLN. Sprawia to, że posiadaczami tych motocykli stają się np. menedżerowie, którzy z harleyową kulturą niewiele mają wspólnego. Odmówić sprzedaży przecież nie można, legenda legendą, ale z czegoś trzeba żyć.
Poza całym tym hołdem dla tradycji istnieją też pragmatycy, jak Szymon, który sam jest właścicielem Hondy i wie, że jego motocykl nie ma za sobą takiej historii jak Harley, ale przy tych samych parametrach jest po prostu tańszy. Pozostaje jeszcze kwestia estetyki, ale to już rzecz gustu.
Odzew mailowy dziś spory, tak trzymać! Zgłaszali się fani motocykli wszelkiej maści, a nawet i skuterowcy. Podobno wszyscy motocykliści to jedna rodzina. Jak harleyowiec zobaczy, że właściciel Hondy potrzebuje pomocy, to zatrzyma się... Podobno.