Pawłowi najprawdopodobniej coraz bardziej tęskno za krajem, bo w stole z powyłamywanymi nogami nastąpił dzisiaj gwałtowny powrót do Europy, a dokładnie na Półwysep Iberyjski. Na talerzach rozłożyła się Hiszpania – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni zresztą, a w powietrzu dało się wyczuć zapachy typowe dla kuchni tego kraju.
Co tam się jada? Z czego kuchnia hiszpańska słynie poza paellą ze świeżych owoców morza i warzyw (znaną chyba doskonale na całym świecie), tapasami, tortillą, kiełbasą chorizo czy szynką jamon iberico albo jamon serrano? Jakie smaki i zapachy można w niej znaleźć poza tymi, które daje czosnek, cebula, oliwa z oliwek (na jej punkcie Hiszpanie mają chyba absolutnego bzika), ciecierzyca i fasola, oliwki, papryka czy pomidory? Czym mieszkańcy tego kraju osładzają sobie życie – w sensie co jadają zazwyczaj na deser? Należy zakładać, że nie jedynym crema catalano, czyli czymś w rodzaju budyniu ze śmietanki, doprawionym pomarańczą i cynamonem, typowe hiszpańskie słodkości stoją...
Paweł nie pozostawił tych pytań bez odpowiedzi, no powiedzmy nie wszystkimi miał czas się zająć, ale przecież – jak zostało już to wcześniej zauważone – kuchnia hiszpańska nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni jest przez niego poruszana i omawiana. Na pewno do niej wróci, wcześniej czy później, panie Janie kochany. Dzisiaj przybliżył kilka smaków i to powinno na pewien czas wystarczyć. A co konkretnie wziął na swój warsztat kuchenny?
Przede wszystkim zajął się szpinakiem, który przygotował na modłę hiszpańską, czyli z ciecierzycą (zwaną także cieciorką) oraz chlebem razowym, odgrywającym w daniu rolę zagęszczacza. Warzywa strączkowe – a do takich obok fasoli, soczewicy czy grochu należy przecież ciecierzyca, są ważnym elementem kuchni hiszpańskiej, a dania z nich są bardzo popularne. Zajął się także dumą narodową Hiszpanii – kiełbasą chorizo, pikantną, mocno paprykowaną, z małymi kawałeczkami tłuszczu, wędzoną i wysuszoną. Połączył ją z pieczarkami i solidnie ‘wykąpał’ w czerwonym winie. Na stole nie mogło zabraknąć czegoś z frutti di mare, których w kuchni hiszpańskiej jest całe mnóstwo, ale nic dziwnego skoro dzięki położeniu geograficznemu kraju Hiszpanie mają dostęp i do Morza Śródziemnego, i do Atlantyku. Przygotowanie dań z ryb, krewetek, małż czy ośmiornic nie sprawia w Hiszpanii nikomu najmniejszych trudności. Dzisiaj, do swojego małego co nieco, Paweł wybrał z tej mnogości żyjątek morskich kraba.
Swoje pięć minut miał także chłodnik pomidorowy gazpacho (pomysł przyda się w upalne lato), tapasy – hiszpańskie przekąski serwowane do wina w każdym tapas barze lub tapas restauracji, którymi może być wszystko w zależności od fantazji kucharza oraz ryż z mlekiem (na mleku), który ma raczej mało wspólnego z zupą mleczną, serwowaną nagminnie swojego czasu w Polsce na śniadanie - na turnusie wczasowym 'z zakładu pracy' lub w przedszkolu. W Hiszpanii stanowi on... deser, przyrządzany zazwyczaj w domu. W smakołyku tym, poza głównymi składnikami można znaleźć cynamon i skórkę pomarańczową bądź cytrynową. No i danie po hiszpańsku nie brzmi tak bardzo ‘zupowo’. Arroz con leche z polewką nijak nie kojarzy się...
Za tydzień, w postmodernistycznym paśmie poszukiwaczy przygód wrażenia Pawła z ‘pielgrzymki’ do Kraju Kwitnącej Wiśni. Live i z gościem. Dzisiaj to już wszystko, co wybrzmiało z puszki.
Hiszpański Blat można oczywiście odsłuchać. Jest nagrany, a przechowywany będzie TU.