Przemysław ‘Jah Jah’ Frankowski i Witold ‘Vito’ Odrobina (znani w niektórych kręgach jako Przemuś i Wituś) zainspirowani dla odmiany nie Machiną, a królewskim parkiem w Londynie, postanowili stworzyć własną odmianę – Hyde Park Antyradia – Machiny!
Zacznijmy profesjonalnie, od rysu historycznego (to w razie gdyby ktoś był tak leniwy, że nie chciałoby mu się włączyć Wikipedii). Hyde Park to jeden z kilku królewskich parków w Londynie, założony przez króla Henryka VIII w 1536 roku, który jest, przepraszam za małą dygresję, moim ulubionym władcą Anglii. Nie dość, że był uważany za najprzystojniejszego mężczyznę w Europie, miał sześć żon, których to pozbywał się kolejno bardzo różnymi sposobami, to był ojcem pani, znanej jako Bloody Mary. I oczywiście miał jeszcze czas by zakładać sławne parki... barwna postać. A wracając do Hyde Parku, jego najbardziej znanym elementem jest „Speakers’ Corner” – miejsce, w którym dozwolone są przemówienia i debaty na każdy, nieobrażający królowej, temat.
Mamy też swój polski Hyde Park, w Lublinie, trochę mniejszy od jego oryginału, ale ‘działający’ na podobnych zasadach. Jest to pierwsze takie miejsce w naszym pięknym kraju, ale być może nie ostatnie. Kilka dni temu w Warszawie powstał pomysł wyznaczenia miejsca, w którym mogłyby się odbywać zgromadzenia publiczne i w którym zgoda władz nie byłaby wymagana. (KLIK)
W dzisiejszym Antyradiowym ‘Zaułku mówców’ słuchacze dostali możliwość podzielenia się tym co sprawia, że podnosi się im ciśnienie. Z jednym zastrzeżeniem jednak - nie rozmawiamy o polityce, bo to oczywiste, że ona denerwuje wszystkich. Zakaz był tak dobrze respektowany, że wprawiło to w zdziwienie samych panów prowadzących, jak powszechnie wiadomo, dosyć odpornych na różne niespodziewane sytuacje.
Inauguracyjne narzekanie wygłosił Jah Jah, stwierdzając, że denerwuje go głos Marka Niedźwieckiego zapowiadający kolejne stacje w pociągach warszawskiego metra. I tu pędzę rozwiać obawy panów, że głos na stałe ‘zagnieździ’ się w głośnikach, bo jak informują nas TU, jest to nagranie okolicznościowe, którego słuchaliśmy tylko do dzisiaj. Tak więc... donos już chyba nie będzie potrzebny ;)
Słuchacze również nienajgorzej radzą sobie z narzekaniem... pewną panią denerwuje tzw. ‘wpychactwo’, czyli znany każdemu obraz kasjerki pytającej słodkim głosikiem – ‘A może być trzydzieeeeściiii?’ na prośbę o 20 dkg szynki, inną ustępowanie miejsc w autobusach i związane z tym sytuacje. Pewien słuchacz natomiast przyznał się do posiadania tematu tabu – swojej matki. Kolejny, korzystając z wolności słowa, oburzył się mailowo i nazwał dzisiejszy Hyde Park, ‘hydroparkiem’.
O tematy tabu w muzyce zapytany został Glen Matlock, niegdyś członek grupy Sex Pistols, który wystąpił tego wieczoru w Hard Rock Cafe Warsaw razem z grupą Philistines. Pięknym londyńskim cockney’em opowiedział słuchaczom, że w muzyce tematów tabu nie ma i tematykę utworów determinują raczej zainteresowania autora, niż jakieś zakazy...
Kolejnym zapytanym był Jan Miodek, który tym razem miał mało do powiedzenia. W sumie to ograniczył się do prośby o zostawienie go w spokoju. (Przyczyny miodkowej małomówności TUTAJ)
A czy w Polce wolność wypowiedzi jest zagrożona? Na ten temat wypowiedział się prof. Tomasz Nałęcz, określając sytuację w naszym kraju jako: „stan przeziębienia, któremu do gruźlicy jeszcze daleko”. A jak się ma do tego stwierdzenia sytuacja pana Zygmunta W. skazanego za obrazę pewnej pani burmistrz? (Orzeczenie sądu zostało wydane na podstawie słownika gwary więziennej z 1937. roku, w którym użyte przez oskarżonego słowo wystąpiło jako obraźliwe.) Czy takie ‘oskarżenie na siłę’ nie jest przykładem na ograniczanie obywatelskiego prawa do wolności słowa?
Joanna Senyszyn, nie dość że ma odmienne zdanie niż prof. Nałęcz to jeszcze przedstawiła ciekawy punkt widzenia jeżeli chodzi o projektowany ‘Speakers’ Corner’. Stwierdziła bowiem, że pomysł, mimo że ciekawy, mógłby sugerować brak wolności wypowiedzi w innych miejscach niż wydzielony do tego teren. Dodatkowo, byłoby to pewnie miejsce stale monitorowane przez odpowiednie służby i mogłoby zacząć służyć bardziej ‘wazelinarstwu’ niż głoszeniu poglądów.
Jak się ma nasza wolność słowa będziemy mięli okazję przekonać się już w środę wieczorem, bo jeżeli rzeczywiście są jakieś ograniczenia, to po tym co padło na antenie z ust pana Odrobiny (być może już niedługo – oskarżonego Witolda O.) oraz pana Frankowskiego (ew. Przemysława F.) możemy ich więcej nie usłyszeć.
Na koniec jeszcze raz usłyszeliśmy ‘wielbiciela klusek’ ;) Glena Matlocka, Vito i Jah Jah zaprosili słuchaczy na relację koncertu wyżej wspomnianego pana i uciekli do HRC.