"Nie lekceważ potęgi wyobraźni!" - tymi słowami przywitany został gość dzisiejszego programu, Grzegorz Musiał. Bynajmniej nie chodziło o sytuację polityczną w naszym kraju, która sprawia, że pozostaje nam tylko wyobraźnia.
Od zawsze, marzeniem ludzi było stworzenie sztucznego człowieka, inteligentnego i wyręczającego w wielu czynnościach. Tak szczytna idea nie przyświeca Grzegorzowi. Zainteresował się robotyką, ponieważ... informatyka to (jak sam stwierdził) nuda! Jego praca magisterska, to kroczący robot, który waży 40 kg. Obecnie nie pracuje w zawodzie, ale współpracuje z Gildią Nauki Popularnej ---> www.gildia.nauka.pl. Admirałów zapłodnił artykuł z wrześniowej "Machiny", dotyczący stworzenia robota, który do złudzenia swoim wyglądem przypomina konstruktora.
Pierwszy robot został skonstruowany ok. 2000 lat temu w Grecji. Napędzany był ciężarkiem i programowany za pomocą sznurka i kołków. Ciężarek obracał wałem, na który nawijały się dwa sznurki. Jeden sznurek napędzał lewe koło odwijając się z jego osi, drugi - napędzał koło prawe.
Ludzie traktują rozwój robotyki jako zagrożenie. Jest to dla nich abstrakcja, przekroczenie pewnych norm etycznych. Nie zastanawiają się jednak nad tym, ze roboty używane są wszędzie. Nie tylko do tego, by brać udział w wojnach i zabijać ludzi. Mimo, że robot nie zbliży się zdolnościami do człowieka nawet w ciągu pięćdziesięciu najbliższych lat, nauka ta nie jest to jednak "marnym kawałkiem chleba". Weźmy pod uwagę przemysł. Odtwarzacze mp3, czy telefony komórkowe są coraz częściej konstruowane przez roboty (wbrew naszym wyobrażeniom o małych dzieciach z fabryki na Tajwanie). Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny: są one bardziej wydajne (nie potrzebują przerw w pracy) i tańsze od człowieka. Roboty wykorzystywane są także w biocybernetyce. Łączenie układów scalonych z żywą tkanką człowieka to już nie science fiction. W ten sposób możliwym jest odbudowywanie straconych mięśni. Robotyka zmierza także w kierunku ratownictwa, na przykład wydobywania ludzi z pożarów! Nasze obawy są zatem bezpodstawne - podsumował gość i udał się do domu. Zapewnił słuchaczy, że pojawi się ponownie w studiu, gdy skonstruuje robota - swojego sobowtóra.
Vito zastanawiał się, czy ludzie nie konstruują robotów z nudów. Za przykład posłużyła historia o robocie skonstruowanym w Laponii, który wyręcza człowieka w ubieraniu choinki. Rozróżnia nawet kolory lampek! Maszyniści do dyskusji zaprosili także słuchaczy. Pisząc na adres machina@antyradio.pl można było wyrazić swoje zdanie na temat robotów i tego, w jakich czynnościach mogłyby zastępować ludzi. Wór z listami się rozwiązał (Ach! Mógłby powstać robot, który wyrzucałby spam, wprawdzie są od tego różne filtry, ale na nic się nie przydają! - to jedno z marzeń Vita). Fryta napisała, że chciałaby mieć robota, który zdawałby za nią egzaminy. Mógłby też marszczyć czoło podczas tego zdawania, udając, że myśli. Wyglądałby wtedy bardziej realistycznie. Robot Agnieszki mógłby przemieszczać się po jej wydziale w poszukiwaniu profesorów, a później wystawać w kolejce po wpis do indeksu. Widać, że kampania wrześniowa kwitnie! :) Takich robotów jeszcze nie wymyślono, ale można kupić inne, równie przydatne. Za jedyne 114 zł. nabyć można budzik ze śmigiełkiem! O danej godzinie zaczyna dzwonić i... latać po pokoju. Chcąc nie chcąc, trzeba wstać, żeby go złapać i wyłączyć. W sprzedaży dostępny jest także robot do złudzenia przypominający skorpiona. Z jednym tylko wyjątkiem - zamiast kolca, który znajduje się na końcu skorpionowego ogona, zamontowana jest mała kamera. Przydałby się taki skorpion w redakcji. ;)
A na deser, w nawiązaniu do tematu, dowcip opowiedziany przez redaktora Frankowskiego! Amerykanie wynaleźli maszynę do obierania ziemniaków. Wobec tego, Rosjanie nie mogli być gorsi. Zrobili swoją, lepszą! W czasie pokazu robot obierał, obierał, obierał, aż w końcu z jego wnętrza wydobył się głos : "Wania! Przestań tyle sypać, bo zwariuje od tego obierania!"
A jaka będzie faktycznie przyszłość robotyki? To pokaże czas.