Kto nie słuchał, niech żałuje, bo działo się, oj działo... Panowie Witold Odrobina i Przemysław 'Jah Jah' Frankowski postanowili zajrzeć na tylną okładkę Machiny i luźno (bardzo) nawiązać do niej biorąc sobie za temat westerny.
Czyli bawiliśmy się dziś w kowbojów i Indian, nawet panowie podzielili się rolami, tzn. Vito został kowbojem, a rola Indianina (a może rasta-Indianina?) przypadła w udziale Jah Jah (Siedzący Byk). Do opowiedzenia się za którąś ze stron zaproszeni zostali także słuchacze, którzy czasem postanawiali wyjść poza ramy narzucone przez prowadzących i oznajmić, że wolą Meksykanów albo kowbojów, którzy lubią i bronią Indian. Mimo wszystko dowiedzieliśmy się, że to Indianom właśnie zawdzięczamy takie produkty, jak ziemniaki, czy tytoń.
Jako ekspert wystąpił dziś Dariusz Kachlak z Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian, który opowiedział, jak to naprawdę było ze skalpami. Otóż nie jest to wcale wynalazek Indian, a białych, którzy słono płacili Indianom za skalpy indiańskich kobiet i dzieci, lecz potem to ich skalpy były cenna zdobyczą dla "czerwonoskórych".
Z filmów, przypomniana została pamiętna i kontrowersyjna Tajemnica Brokeback Mountain o homoseksualnej miłości dwóch kowbojów. Panowie Vito i Jah Jah zdecydowanie odradzili tego typu zabawy, ale dało się wyczuć w ich głosie nutkę fascynacji młodymi kowbojami w tych swoich opinających pośladki dżinsowych spodniach... oczywiście wszystko w ramach żartu. Nie mogło jednak zabraknąć takich klasycznych tytułów, jak W Samo Południe, czy filmy Sergia Leone typu Dobry, Zły i Brzydki, a do tego wspomniana została... Dr Queen (przy okazji poleciał utwór zespołu The Good, The Bad And The Queen)
Dzisiaj także, na krótko, ale jednak, zawitał gość. I to gość nie byle jaki, bo sam Strażnik Teksasu, najmężniejszy z kowbojów, sam Chuck Norris! A tak właściwie, to jego polski sobowtór, czyli pan Jacek Pieniążek. Jak powiedzieli panowie Vito i Jah Jah, gość wyglądał groźnie, ale w bliższym kontakcie to bardzo miły i spokojny człowiek. Sam zainteresowany powiedział, że to sekret wewnętrznej siły... może warto jej w sobie poszukać...