Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO była rozmówczynią Anety Małeckiej.
Posłanka jest autorką kontrowersyjnej ustawy medialnej i stwierdziła, że nie widziała podobnej pyskówki jak dzisiaj podczas rozmowy o - w sumie błahej sprawie - żeby ludzie najbiedniejsi nie utrzymywali telewizji. Część zabierających głos przypominała ludzi, którzy nie mają pojęcia o czym mówią lub chcą wykorzystać czas antenowy. Platformie zależało na przegłosowaniu tych zmian, ponieważ była to jedna z obietnic wyborczych. Jak wiadomo jedne da się spełnić szybko, a inne potrzebują czasu, ale ta należała do tych, które można było szybko wprowadzić w życie. Telewizja publiczna ma pieniądze i skoro prezes Urbański mówi o 1 miliardzie 800 milionach dochodu z reklam, to za taką sumę można zrobić program. Gorzej wygląda sytuacja z radiami państwowymi, ale tutaj KRRiTV musi inaczej rozdzielać pieniądze. PO nie planuje prywatyzacji żadnego z kanałów państwowych, ale za to chce, żeby przynajmniej jeden był wolny od reklam. Przy okazji batalii o abonament widać siłę konfliktu między PiS-em a PO. Problem polega na tym, że PiS chce centralizacji państwa, a PO decentralizacji i nigdy się nie zgodzą.