W obowiązkowym kinie Antyradia w trakcie przeprowadzki jesteśmy już od wtorku. Najpierw nie było gdzie się wprowadzić, bo blok był w stanie surowym, potem trzeba było czekać na zakończenie prac budowlanych. Dzisiaj nareszcie przeprowadzka. Gospodarz domu, który zajął swoje mieszkanie na długo przed innymi, wydał zarządzenie, że lokatorzy będą mogli przekroczyć próg klatki schodowej dopiero w samo południe, po nadaniu przez radio sygnału z Wieży Mariackiej. Nie popuścił, chociaż śpiewaczka Kolińska prosiła go o to. Przepisy przecież są po to, aby je szanować, tym bardziej przepisy, które sam wydał ... Gdy wstęga została już przecięta i lokatorzy ruszyli do swoich mieszkań, zrobił się straszny zator na klatce schodowej. Tragarze mylili piętra, nie mogli wyminąć się na schodach. Najgorzej było z szafami. Wszystkie identyczne, a wnieść je należało do różnych mieszkań. No tak, ale od czego pomysłowość ludzka. Skoro szafy identyczne, to przecież wszystko jedno do jakiego mieszkania trafią. Niewesołe miny mieli na pewno dwaj lokatorzy, którzy dostali przydział na mieszkanie o tym samym numerze. Pechowcami okazali się być dźwigowy Kotek i laryngolog Kołek. Innym lokatorom też było pod górkę. Mieszkanie prof. Dąb-Rozwadowskiego przez przypadek otrzymuje docent Furman, a w tym mieszkaniu specjalna brygada założyła wcześniej podsłuch, bo to przecież wichrzyciel miał tu mieszkać. Nic dziwnego, że w mieszkaniu docenta Furmana różdżkarz znalazł silne źródła promieniowania radiowego. Bałagan i rozgardiasz przed blokiem i w środku. Kotek mógłby pomóc swoim dźwigiem przenosić meble na wyższe kondygnacje, ale nie może wyjść ze swojego mieszkania ... Przeprowadzkę dokończymy jutro.
|