Rozpoczyna się nowy tydzień w Gastrofazie, a to może oznaczać jedno - nowi goście, nowe dreszcze.
Na dzisiejszy wieczór Pawłowi Lorochowi dał się zaprosić do studia jego imiennik - Paweł Nowakowski, lider kapeli Lessdress, bardzo dobrze znanej słuchaczom AntyRadia. Jej członkowie bywali już w nim jako goście Makaka (bodajże dwukrotnie), a poza tym ich piosenka Who’s Fucking Who - z najnowszej płyty Sugarfree, na okładce której widnieje dziewczyna bez zęba na przedzie - odnosiła znaczące sukcesy na Turbo Topie Przemka Jah Jah Frankowskiego, zajmując w notowaniach bardzo wysokie miejsca. Właśnie z tą kontrowersyjną (jak niektórzy sądzą) pieśnią kapela kojarzona jest najczęściej. Tu należałoby zaznaczyć, że AntyRadio jest jedną z bardzo nielicznych stacji, która Who’s Fucking Who emituje na swojej antenie. Pozostałe są niejako oburzone już samym tytułem i decydują się na inny kawałek kapeli – hmm... Cockteaser. No cóż, dobrze jest jednak znać języki obce, żeby mimochodem nie wpaść z deszczu pod rynnę...
Lessdress śpiewa swoje utwory po angielsku, a wokalista zespołu robi to nienaganną angielszczyzną, która powszechnie jest komentowana i wzbudza ekscytację. Nie ma w tym nic dziwnego, że Paweł Nowakowski całkiem swobodnie używa języka Shakespeare’a, w końcu osiem lat przyszło mu mieszkać i uczyć się za granicą - najpierw w Londynie, a potem w Waszyngtonie. W Stanach Zjednoczonych zakładał pierwsze kapele. Nigdy nie przyszło mu do głowy wić gniazdko za oceanem, wręcz przeciwnie - ilekroć przebywał za granicą (a bywał długo i często z racji służby dyplomatycznej rodziców), zawsze bardzo tęsknił za Polską. Kocha ten kraj - jak sam przyznał. Śpiewa po angielsku, bo woli hard rocka - i rock’n’rolla w ogóle - w oryginale. Zawsze chciał ścigać się, rywalizować i ‘walczyć’ (w tym, co robi) z najlepszymi, a takie kapele ‘jadą’ po angielsku.
Trochę świata zwiedził, sięgając nawet swoimi podróżami daleko w głąb Czarnego Lądu. Namawia go do nich małżonka, która jest maniakiem egzotycznych wojaży, o wiele większym, niż on sam. Zaliczył dwa afrykańskie kraje – RPA i Ugandę. Co prawda, od pierwszego zaczęła się jego przygoda z Afryką, ale to ten drugi wywarł na nim ogromne, niezapomniane wrażenie. Tam właśnie naoglądał się z dużej bliskości goryli górskich – siedzących na drzewach, spadających z nich z hukiem i puszczających bez skrępowania... bąki (zapewne nie na tym polegała atrakcyjność tych zwierząt, ale w końcu zachowywały się naturalnie, będąc w swoim środowisku). W Ugandzie zaliczył dżunglę i poznał też przypadkowo Pigmejów, koczowniczy naród afrykański, nie do końca zliczony, wędrujący wzdłuż równika i mieszkający w lasach deszczowych, charakteryzujący się nikczemnym wzrostem. Niby traktowany jak zwierzęta (sic!), a palący bezustannie ‘maryśkę’, której w dżungli rośnie mnóstwo (stąd ich przekrwione, czerwone oczy).
Palą Pigmeje w Ugandzie, natomiast Lessdress (poza Pawłem Nowakowskim – Krzysztof Faliński, Arek Nosarzewski, Marcin Kurbiel) używek nie stosują ani przed koncertami, ani po nich. Nie czują takiej potrzeby. Muzyka, którą wykonują, wymaga pewnej precyzji, za każdym razem jest ogromnym ‘wydatkiem’ energetycznym, a w takiej sytuacji jakakolwiek używka rozłożyłaby ich na łopatki. Skoro poruszyliśmy kwestię muzyki Lessdress... Można powiedzieć o niej, że jest świetna. Dało się słyszeć. :)
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.