Dzisiaj Loroch zaprosił do stołu. I do wynurzeń – chcąc zgłębić co też jego milusińscy jadają najchętniej u schyłku lata, kiedy na bazarach i w sklepach pełne bogactwo dóbr wszelakich – w sensie warzyw i owoców, a w lasach grzyby obrodziły wyjątkowo. Nic tylko je zbierać i bawić się nimi – gotować na bieżąco pyszności, marynować, suszyć czy też zamrażać, żeby zimą też zapachniało latem w kuchni.
W przededniu kalendarzowej jesieni można mieć szczególna fazę na grzyby i warzywa typu kabaczki, cukinie, bakłażany, papryka, można zwariować także na punkcie dyni, która co prawda jeszcze nie szczytuje, ale już objawiła się w tym sezonie w przydomowych ogródkach, wyzwalając sobą emocje wśród jej amatorów. Ryby w każdej postaci nie ustępują jej pod tym względem, szczególnie po urlopie spędzonym nad morzem, gdzie tradycyjnie jada się je w ‘przemysłowych’ ilościach, bo właśnie tam – nie wiedzieć czemu – smakują jakoś najbardziej. Stąd chyba ta chęć przedłużenia sobie lata w domu. A jakie ciasta wypieka się i przyswaja o tej porze roku najchętniej? Oczywiście te, w których główną rolę grają jabłka i śliwki. Bez dwóch zdań – szarlotki i wszystkie wariactwa śliwkowe rządzą!