Nikt nie spodziewał się, że dzisiejsze notowanie TurboListy będzie przebiegało w taki właśnie sposób, jak się toczyło. Pewne oczekiwania ze strony słuchawek i słuchaczy rostomiłych były, bo przecież nie sposób ukryć fakt, że dzisiaj Przemek Frankowski, zwany także Jah Jah, Dżadżykiem, Dżadżysławem, Frankiem a nawet Franusiem miał poprowadzić w AntyRadiu notowanie rockandrollowej listy przebojów już po raz dwieście pięćdziesiąty, a to przecież mogło oznaczać jedno: piękny, okrągły, spektakularny jubileusz! Oczekiwania były, ale kojarzyły się one raczej z jakąś niespodzianką, odnoszącą się do doniosłego nastroju jubileuszu (torty z girlsami czy fajerwerki chociażby), niż z tym co się stało i co zaistniało w sobotnie popołudnie 28 listopada 2009 roku.
Na przestrzeni pięciu lat - bo tyle czasu już wybrzmiewają, będąc jedną z najstarszych audycji AntyRadia - notowania Turbo Topu różnie się nazywały. Pomimo tego, zawsze oznaczały to samo. Zresztą, czy to tak bardzo ważne, że od czasu do czasu zmieniał się tytuł jednej z bardziej ulubionych audycji AntyRadia, zachowując jednocześnie wszystko to, co o nim stanowi? Oczywiście, że nie. Nie w ich nazwie przecież tkwiła i tkwi nadal istota rzeczy, a w tym, że program stanowi świetną zabawę (współtworzenia listy) i jest jednocześnie gwarancją miłego spędzenia czasu. W ciągu pięciu lat istnienia na antenie, przez salony TurboListy przewinęło się kilka tysięcy kawałków, na które oddano setki tysięcy głosów. Nic w tym dziwnego – miało prawo tyle się nagromadzić.
A co wydarzyło się dzisiaj? Ano było zupełnie inaczej niż zawsze. Święto i doniosły jubileusz do czegoś zobowiązują! Dzisiaj nie było regularnego notowania, nie było rywalizacji, nie było podsumowywania głosów, nie było ścigania się. Poszczególne miejsca ukryte pod cyferkami i liczbami nie miały większego znaczenia (ktoś musiał zacząć i ktoś musiał skończyć), bo dzisiaj było notowanie świąteczne i absolutnie wyjątkowe. Posiłkując się dwustu pięćdziesięcioma wydaniami dotychczasowych zestawień rockandrollowej listy przebojów, Dżadżyk stworzył ’listę list’ - taką, jaką mógłby sam sobie tylko wymarzyć. Były na niej i utwory ‘skandaliczne’, i ‘wstrząsające’, i całkiem normalne, nie zabrakło także reggałków. Wszystkie piękne i ‘sierceszczypatielnyje’, do zachowania w pamięci i w sercu. Jak wyszło to zestawienie, można sobie podejrzeć na AntyForum – o TU.
I jeszcze jedno małe wyjaśnienie. ‘Celebra’ dzisiejszego dnia rozpoczęła się praktycznie... w ostatnim wejściu Lorochowego stołu z powyłamywanymi nogami. Dżadżyk został zwabiony do studia niejako podstępem (ach!), ale nie byłoby innej możliwości, aby mógł spokojnie wysłuchać AntyFańskich życzeń na jubileuszową okoliczność (hmm... składanych przez niżej podpisaną, goszczącą właśnie u Pawła) przed zaplanowaną w najdrobniejszych szczegółach i perfekcyjnie poprowadzoną audycją. No i trzeba było jakoś wręczyć Dżadżykowi ‘wynalazek’ ku pamięci – chlebowy tort krewetkowo-krabowy, wymyślony na ten jubileusz przez jedną AntyFankę rostomiłą...
Dżadżyku, więcej takich jubileuszy! Graj nam do końca świata i jeden dzień dłużej! Wszystkiego dobrego!