Różne machiny już były odpalane na antenie, ale machina w formie tanecznej to nam się jeszcze nie objawiała. Zatem puściliśmy się w tany z gościem...
...którym dziś była uczestniczka programu You Can Dance, Maria Foryś. Z właściwą sobie ekspresją, wesoło i bez zmieszania mówiła o swojej przygodzie z tańcem, która zaczęła się już w wieku 5 lat w rodzinnym Trójmieście. Wtedy to mama zaprowadziła małą Marysię na lekcje tańca do pobliskiej szkoły baletowej. Dziewczę złapało bakcyla i dalej przyszedł czas na taniec towarzyski i wiele innych stylów.
Nasz gość rozwijał się także w kierunku muzycznym. Marysia urodziła się bowiem w rodzinie artystycznej, jak sama mówiła pracownia rzeźbiarska i malarska to jej drugi dom, a babcia Marysi posiadała kolekcję fortepianów. Nie powinno zatem dziwić, że Marysia podjęła studia na Akademii Muzycznej w Gdańsku i ukończyła Wydział Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej i Rytmiki. Jest to więc świetnie tańcząca dziewczyna z gruntownym wykształceniem muzycznym.
A jak trafiła do programu You Can Dance? Do przyjścia na casting namówił ją kolega, poszła, zatańczyła z sercem, no i się dostała, choć prosto nie było, bo odrzuconych ludzi było naprawdę sporo. Jej kluczem do tanecznego sukcesu jest ciężka praca... i dobre rozciągnięcie ciała. Tu Jah Jah zwrócił uwagę, że taniec zawodowy można porównać z wyczynowym uprawianiem sportów. Kontuzje, forsowanie organizmu mogą doprowadzić tancerza do szpitala... No ale Maryśka ma całe życie przed sobą, jak sama stwierdziła, i jest w stanie zajmować się nie tylko tańcem, z którego w Polsce trudno jest się utrzymać, ale również muzyką, rytmiką, pedagogiką muzyczną.
Maria Foryś była tylko przez pierwszą godzinę, ale wprowadziła mnóstwo radości i pozytywnego zamieszania nakręcając AR-Machinę. Sama oczarowana była zgraniem naszych Maszynistów, a oni gościem. Szczególnie Jah Jah, bo raz, że temat tańca jest mu znany, zajmowała się tym jego była żona, a dwa, to w Maryśce (z prawej) jest coś z rasta lwicy. Możecie sami ocenić, czy rację miał Vito odpisując słuchaczowi "ale jest strasznie brzydka", gdy ten pochwalił jej głos. ;)
W drugiej godzinie słuchacze nie rozpieszczali mailami. Pewien słuchacz się zwierzał, że założył się w którymś tygodniu, że jak Bryndal w następnym Tańcu z Gwiazdami nie odpadnie, to on zapisze się do szkoły tańca... no i teraz właśnie takiej szkoły szuka. Inny opowiadał, jak poznał swoją żonę, gdy kompletnie pijany poprosił ją do tańca na koncercie Edyty Bartosiewicz.
Taniec to jednak nie jest domena rockmanów. W dodatku część osób, jak to Vito mówił, może się czuć zdegustowana tą całą modą. Czy się chce, czy nie, wypada zapisać się do szkoły tańca... Zatem nasi Maszyniści ruszyli tanecznym krokiem... zapisać się na prywatne lekcje do Maryśki. U Maryśki orzechy z miodem U Maryśki szampan pod lodem...