Tak, tak, to już maj i dla wszystkich studentów znak, że zaczyna się ich święto, czyli Juwenalia! Z tej okazji, w studiu goście zajmujący się tą imprezą w Warszawie: rzecznik prasowy - Małgorzata Walczak i Adam Borowski-Dobrowolski, koordynator Juwenaliów Warszawskich 2007. A maglowali ich Jah Jah i Vito, oj maglowali...
Juwenalia to poważna impreza, a przygotowania do niej rozpoczynają się już pół roku wcześniej. Mnóstwo dobrych koncertów plenerowych zespołów, reprezentujących różne gatunki muzyki, imprezy w klubach no i doroczna Wielka Parada Studentów, która ponoć będzie się mijała z Paradą Równości. Do tego festyny sportowe, wioska akademicka z prezentacją działalności studentów warszawskich oraz przeróżne artystyczne imprezy, jak Juwenalia Teatralne na PW, czy Wschodnie Juwenalia. Zatem nawet niepełnoletni będą mogli uczestniczyć w tym studenckim święcie, tyle że nie w koncertach, bo tam leje się piwo i wpuszczane są tylko osoby, które ukończyły już 18 lat. Za to górnej granicy nie ma!
No i tu zaczynają się problemy. "Ja też bym chciała na koncert" - piskliwym głosem napisała na skrzynkę machina@antyradio.pl słuchaczka-gimnazjalistka (czytał: Przemysław Frankowski). No niestety nie da rady, proszę sobie wybrać inne imprezy, bo na koncertach studenci krzywo chodzą. Inni narzekali, że nie lubią takich spędów. Dla nich też jest rozwiązanie, są imprezy kameralne. Ktoś tam jeszcze bał się czy na Juwenaliach jest bezpiecznie. Uspokajamy, w Warszawie policja nie strzela do studentów. No i najtrudniejszy do odparcia argument: kiedyś było inaczej (w domyśle lepiej).
Jah Jah i Vito to przedstawiciele raczej starszej młodzieży i ich juwenalia to był całkowity spontan bez trudnych słów, typu rzecznik prasowy, czy koordynator. W tamtych czasach bardziej twórcze artystycznie było środowisko akademickie. Dzisiejszy ekspert, Andrzej Sikorowski, narzekał na to, że kluby studenckie przestały pełnić swoją funkcję. Nie realizują już programu kulturalnego rozwoju studenckiej braci, a zmieniły się w zwykłe tancbudy. I to niestety prawda, niegdysiejsze inkubatory młodych talentów, jak Stodoła, czy Remont, to teraz miejsce imprez w stylu dance.
Swoją opinię o dzisiejszych juwenaliach wyraził także Adam Nowak (wokalista Raz Dwa Trzy). Słusznie zauważył, że jeżeli duże koncerny (taki browar jeden) biorą się za sponsorowanie studenckiej imprezy, to przestaje ona być studencka, a staje się masowa i występują na niej najlepiej sprzedające się gwiazdy polskiej sceny. To już wtedy nie jest subkultura, czyli pewna opozycja do obowiązujących trendów, ale część mainstreamu. Pan Adam pozytywy jednak widzi, np. w działalności studentów na rzecz wolnej Białorusi. Daje to nadzieję na to, że środowisko akademickie jest równie aktywne, jak kiedyś, tylko w innych dziedzinach życia.
"5 lat studiów to jedne wielkie juwenalia", jak napisała Ola. No, muszę przyznać, że nie wszyscy tak mają, więc wykorzystajmy ten czas i bawmy się bracia studenci z siostrami studentkami (bez skojarzeń)!
A muzycznie dziś pod temat, czyli zespoły, które można spotkać w Warszawie na Juwenaliach: Akurat - Do Prostego Człowieka Acid Drinkers - When You Say To Me "Fuck You" Say It Louder Izrael - Kapłani Szatana Coma - Spadam (live) T.Love - Gnijący Świat Raz Dwa Trzy - Jutro Możemy Być Szczęśliwi
Oraz to, co fajnie byłoby usłyszeć na Juwenaliach: Riverside - Stuck Between Jedwab - Róże Europy