Jesteśmy obserwowani. Kamery są już praktycznie wszędzie, w windach, w metrze, na ulicy, a nawet w przebieralni. Warto to sobie uświadomić, tak jak redaktorzy Antyradia-Machiny, Witold 'Vito' Odrobina i Przemysław 'Jah Jah' Frankowski, których do dzisiejszego tematu natchnęła reklama web-kamerki w kwietniowej Machinie.
Czy czujemy się źle, gdy jesteśmy obserwowani? Pytana pani psycholog stwierdziła, że to kwestia indywidualna, są ludzie którym to przeszkadza, są też tacy, którzy nie zgłaszają sprzeciwu, gdy gapi się na nich oko kamery. Potwierdzają to opinie mieszkańców Warszawy, wśród których zrobiono krótką sondę na ten temat. Zasadniczo nie lubimy być monitorowani, ale widzimy także pozytywy takiej sytuacji - jest bezpieczniej.
Głównie o bezpieczeństwie mówią także rzecznicy: Metra Warszawskiego (Grzegorz Żurawski) i ZTM (Grzegorz Ćwiek). Na każdej stacji metra jest kilkanaście kamer, za pomocą których dyżurni obserwują co się dzieje i gdyby działo się cokolwiek niebezpiecznego, są w stanie bardzo szybko zareagować i wezwać odpowiednie służby. Natomiast kamery w pojazdach komunikacji miejskiej to znaczny spadek liczby popełnianych przestępstw i aktów wandalizmu. Taką samą poprawę bezpieczeństwa widać na ulicach, w miejscach, gdzie zamontowane zostały kamery.
Monitoring przemysłowy wykorzystywany jest także przez szefów firm, którzy chcą kontrolować swoich pracowników. Odezwał się jednak słuchacz, Tomek, monter telewizji przemysłowej, który zdradził, że w wielu miejscach, gdzie zakładał kamery, najpierw było duże zainteresowanie tym, co robią pracownicy, a potem już nikt na to nie patrzył, tylko się gdzieś nagrywało. Inny słuchacz pisał, że można tak ustawić częstotliwość odświeżania monitora CRT (koniecznie CRT), że pole elektromagnetyczne wytwarzane przez ten monitor zakłóci pracę kamer. Lepiej jednak nie próbować takich sztuczek, bardzo łatwo będzie można wykryć, który z pracowników taki dowcipny jest.
Podglądać i podsłuchiwać chcą też zwykli ludzie. Bartosz Puławski opowiadał jakie zabawki można u niego w sklepie kupić. Chwalił się kamerkami wielkości paznokcia wmontowanymi w guzik w cenie około 2000 zł. Po towar zgłaszają się do niego zarówno policjanci, jak i przysłowiowi Kowalscy. Mężowie chcą podsłuchiwać żony, dziewczyny - chłopaków, rodzice - dzieci. I jak się okazuje, wolimy właśnie podsłuchiwać niż podglądać. Środki do tego mamy nierzadko pod ręką. W komórkach montowane są aparaty fotograficzne coraz lepszej jakości, także z możliwością nagrywania krótkich sekwencji filmowych. Vito skarżył się, że on takich bajerów nie ma, czym sprowokował paru innych słuchaczy do podobnego wyznania. Widać są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy komórki używają do rozmowy, ewentualnie wysłania smsa.
Rozmawiając o monitoringu, pamiętać należy o tych starszych sposobach. Panie oparte o poduszkę na parapecie, uważnie lustrujące okolicę (poduszkowce) lub przesiadujące na ławkach przed domami (ławeczkowcy). Też całkiem skuteczny sposób, żeby wiedzieć co się dzieje na ulicy.
Więcej kamer oraz miejsc, gdzie są montowane powoli odbiera nam prywatność, ale chyba jeszcze nie jest aż tak źle i może warto zapłacić taką cenę za większe bezpieczeństwo. I nie będzie, tak jak pisał w mailu Tomek, że "na drzewach zamiast liści będą wisieć kamerzyści" (wisieć i filmować, a nie dyndać). A tymczasem poprosimy dwie kawki panie pułkowniku. Dobranoc!
PS. Czułe Dranie dalej lecą w TV4, a jak tu (KLIK ) widać, jest coraz lepiej.