A jak w PRL wyglądały inne nominały biletów Narodowego Banku Polskiego, które były prawnym środkiem płatniczym? Dzisiaj w Klubie Lokatora na 94 FM snuły się rozważania na temat pieniędzy - ile zarabiało się, na co to starczało a na co brakowało, gdzie przechowywało się pieniądze - w barku, w książkach, a może w bieliźniarce?
W Polsce socjalistycznej lat osiemdziesiątych, szczególnie po stanie wojennym, banknotów było sporo i o różnych nominałach - począwszy od dziesięciu zł, a na dziesięciu tysiącach skończywszy. Widniały na nich wizerunki wybitnych Polaków - Józefa Bema, Romualda Traugutta, Fryderyka Chopina, Stanisława Wyspiańskiego, Marii Curie-Skłodowskiej, Stanisława Staszica i innych. Każdy pracujący w PRL był milionerem, bo miesięczne wynagrodzenie za swoją pracę odbierał w ... milionach. Najczęściej stanowiło to równowartość około 20 dolarów, w zależności od tego gdzie się pracowało i na jakim stanowisku. Było skromnie, ale - jak twierdzili słuchacze - nie biednie. Byli i krezusi, którzy wakacje letnie spędzali w słonecznej Bułgarii, a drobne zakupy robili w Peweksie, za dolary lub bony. Dolar był bowiem drugą walutą funkcjonującą wówczas w PRL, może nie do końca oficjalną, ale znacznie pewniejszą.