Dziś święty Walenty rozdaje prezenty i... wyznaje miłość! Ale jak? Ale gdzie? W AntyRadiu, w postmodernistycznym paśmie poszukiwaczy przygód.
Jak wyznaje się miłość? No właśnie... Wydaje się, że jest to proste do bólu, że to naprawdę nic trudnego zapewnić umiłowaną osobę o swoim uczuciu i powiedzieć jej jak bardzo ją się kocha, jak wiele znaczy w życiu, jak bardzo jest potrzebna i jak bardzo jej się pożąda. Niby proste, ale niektórych nieśmiałość paraliżuje, albo nie wiedzą jak do tego podejść, albo najnormalniej w świecie brakuje im słów, albo... chcą być po prostu anonimowi. Bardzo często chwytają się wtedy ostatniej ‘deski ratunku’, przygotowanej na tę okoliczność przez handel. Tu trzeba nadmienić na marginesie, że Walentynki, znane jako ‘święto zakochanych’, skomercjalizowało się w taki sam sposób i w takim samym stopniu, jak inne święta obchodzone w Polsce i w sklepach naprawdę niczego nie brakuje, co może dać się sprzedać na tę okoliczność.
Ale do rzeczy... Co robią ci, którzy z różnych powodów uciekają się tego dnia do pomocy innych, wykorzystując niejako ich pomysł na odnotowanie w kalendarzu tego święta? Ano, wysyłają chociażby kartki i listy walentynkowe z wyznaniami miłosnymi. Można wpisać w nie własne słowa, można też polecieć sprawdzonym klasykiem, który wyręczy zagubionych w sztuce poezji. Jest wtedy pewność, że nie będą to rymy częstochowskie, tworzone radośnie na walentynkową okoliczność na stronach internetowych, a poza tym pełna gwarancja, że klasyk wyręczy zakochanego, nawet z nawiązką. W sensie - niebanalnie i skutecznie.
Dzisiaj była jak gdyby okazja, aby coś z pięknej poezji klasyków odgapić, przelać na kartkę i... wysłać. Nadszedł oto bowiem dzień 14 lutego, w którym słowo ‘kocham’, kryjące w sobie głębokie uczucie, odmieniane jest przez wszystkie przypadki ze wzmożoną siłą w każdym niemalże zakątku świata, bez względu na długość i szerokość geograficzną. W dniu takim jak dziś, miłości - wyznawanej bez skrępowania i ograniczeń - nie mogło zabraknąć i przy stole z powyłamywanymi nogami. Była i wylewała się... z ust Pawła, który przez cztery godziny programu recytował wspaniałą, misternie dobraną, poezję liryczno-erotyczną rodzimych twórców. Nie było to oszczędne w słowach japońskie haiku sprzed paru dni, a wręcz przeciwnie – były to przepiękne i wyrrraziste w swojej wymowie strofy o uwielbieniu, tęsknocie, pożądaniu, marzeniach, oczekiwaniach. Piękne i bardzo zmysłowe momentami, ot po prostu pełne niezawoalowanej miłości, która - co by nie mówić - uskrzydla...
Kogo można było usłyszeć? Od A do Z (no, powiedzmy do W, bo tak jakoś zestawiło się) samych wielkich i wspaniałych, uznanych i cenionych, mających wielu fanów, którzy potrafią cytować z pamięci ich wiersze. Był Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Kazimiera Iłłakowiczówna, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Konstanty Ildefons Gałczyński, Stanisław Grochowiak, Jonasz Kofta, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Bolesław Leśmian, Wisława Szymborska, Rafał Wojaczek oraz klasycy literatury dziecięcej – Jan Brzechwa i Julian Tuwim, którzy równie pięknie pisali coś dla ducha i pokrzepienia serc... dla dorosłych.
Love, love, love... Kochajmy się i mówmy o naszym uczuciu – dzisiaj, jutro i pojutrze, nie tylko w Walentynki. Cóż wart byłby świat bez miłości... Nic.
Dzisiejszy, uduchowiony i poetycki Blat, możliwy jest do odsłuchania TU.