Dziś w Antyradiu-Machinie weekendowo-filmowo. Przemysław 'Jah Jah' Frankowski wraz z Pauliną Jaskólską rozgryzali temat gatunku filmowego, jakim jest komedia.
Już od początku programu, słuchacze przysyłali tytuły swoich ulubionych komedii. Wymieniane były filmy zarówno stare, z okresu Flipa i Flapa, czy braci Marx, jak i nowe produkcje polskie i zagraniczne. Wśród typów pojawił się nawet pewien komediowy film pornograficzny... widać komedia swoją definicją obejmuje sporą część kinematografii.
Pierwsze pojawiające się na wielkim ekranie zabawne sceny, to - z racji zrozumiałego braku dźwięku w filmach niemych - dowcipy sytuacyjne. Ktoś komuś podstawił nogę, zabrał krzesło albo rzucił tortem. Ten, wydawać by się mogło, prymitywny dowcip, ma jednak do dziś swoich zwolenników. Jednym z nich jest Ewa Bem, która zapytana o śmieszące ją sceny przyznała, że właśnie taki, jak to sama określiła, głupi dowcip śmieszy ją najbardziej, jako, że jest "najbliżej człowieka".
Swoją ulubioną komedię, wśród ostatnio nakręconych, wskazał znany satyryk, Arek Jakubik. Jego najbardziej śmieszy Borat, film dla jednych będący objawieniem i produkcją wręcz genialną, a dla innych po prostu obleśny, gdzie prowokacje przekraczają granice tolerancji. Co do polskich produkcji, to Arek opowiedział, jak zabrał swoją żonę w walentynki do kina na polskie komedie romantyczne. Niestety skończyło się to cichymi dniami, a nie romantycznym wieczorem, co pokazuje kondycję polskiej kinematografii w tej dziedzinie. Filmy taki są jednak wyjątkowo popularne, cóż, widać ludzie lubią oglądać romantyczne historyjki ze szczęśliwymi zakończeniami.
Mimo wszystko, polska komedia, to wyrażenie kojarzone raczej z filmami "profesora Barei", jak to mówi Kin. Potwierdzają to maile, wśród ulubionych komedii wymieniane były takie filmy, jak "Miś", "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?". Na tym tle dość słabo wypada nasza najnowsza produkcja, czyli "Ryś". Pani Balcerek, czyli Zofia Czerwińska oceniła film jako zbiór scen śmiesznych, ale sztucznie powiązanych ze sobą.
Film komediowy to tak obszerny temat, że nie sposób wymienić choćby najważniejszych pozycji tego gatunku. W czasie audycji wspominane były stare polskie komedie, nowe, typu "Chłopaki nie płaczą", filmy z Leslie Nielsenem, niesamowity i kultowy Monty Python, filmy kung-fu lat '60, amerykańskie teen movies, ale też filmowe niewypały, o których lepiej zapomnieć. Mętnie tłumaczył się Janusz Rewiński właśnie z udziału w jednym z nich - "Gulczas, a jak myślisz?". Zapewne tego typu produkcje sprawiły, że w Antyradiu-Machinie z, wydawałoby się wesołego tematu, zrobiła się poważna mailowa dyskusja o poziomie i kondycji polskiego filmu.