Rzecz o prezencie świątecznym od AntyRadia, który tylko dzisiaj, podczas nietypowego odcinka Stołu Z Powyłamywanymi Nogami (bo emitowanego w środę, nie w weekend), kochany wujcio Paweł wysyłał bezpośrednio i natychmiast każdemu, kto wyraził życzenie otrzymania go. Oczywiście, ta bożonarodzeniowa niespodzianka będzie także dostępna i potem, w ciągu następnych dni i tygodni, ale to już tak jakby nie to samo, nie taka przyjemność i radość z prezentu, co dzisiaj...
Wigilia... Wyjątkowy dzień. Przedświąteczna krzątanina ma się ku końcowi, oczekiwanie pierwszej gwiazdki na niebie, żeby móc zasiąść do stołu... Prezenty popakowane w piękny, kolorowy papier i ułożone pod wystrojoną choinką. Ale czyżby wszystkie? Oczywiście, że nie! Jeden czekał na wysyłkę w AntyRadiu i był opatrzony gwarancją natychmiastowego dostarczenia go wprost do naszych domów, dokładnie na... ekran monitora ‘peciaka’.
Mowa o ekologicznym pliku, ważącym ponad 50 megabajtów, zawierającym w sobie Almanach AntyRadia - pierwsza edycja, 2008/2009! To dzieło słuchaczy WAL-a, sierpniowej audycji wujcia Pawła, w jego redakcji. Krótkie wyjaśnienie dla niezorientowanych: latem (dokładnie przez cały sierpień) waliliśmy hasłami związanymi z podróżami, wakacjami, eksploracją ciekawych miejsc na kuli ziemskiej w skrzynkę mailową naszego niestrudzonego AntyRadiowego globtrotera (po co i dlaczego - dokładne wyjaśnienie sprawy całej TU), który spośród około siedmiuset (sic!) wypowiedzi mailowych, będących propozycjami do umieszczenia w Almanachu, wybrał 144 hasła – krótsze, dłuższe, niektóre bogato ilustrowane fotografiami. Wybrał, zestawił, uporządkował alfabetycznie od A do Ż, połączył w całość. W ten oto sposób, zawarty na ponad sześćdziesięciu stronach formatu A-4 turystyczno-podróżniczo-wakacyjny Almanach AntyRadia, unikalna publikacja autorstwa słuchawek i słuchaczy WAL-a, stał się faktem!
Dzisiaj Paweł rozsyłał link do serwera, z którego można sobie ściągnąć plik (na marginesie: rozesłał ich do ponad 500 osób!). Nic w Almanachu nie jest naciągane i koloryzowane – tak pisaliśmy do Pawła! Spontanicznie i z ogromną przyjemnością! W tekście zdarzają się literówki i drobne błędy, których wujcio nie poprawiał specjalnie, chcąc zachować specyficzną świeżość, oryginalność i autentyczność wydawnictwa, mającego - co by nie mówić - kilkudziesięciu autorów.