Akcja pana koparkowego z wczoraj, który całkiem przypadkiem trafił łychą w węzeł światłowodowy i pozbawił Ursynów łączności natchnęła redaktorów Antyradia-Machiny do zajęcia się tematem komunikacji wszelakiej i jej wpływu na nasze życie. Cisza na sali, zaczynamy wykłady.
Na początek trochę historii technik komunikacji. Andrzej Bilecki z Muzeum Techniki zaczął od telegrafu. Pierwsza linia telegraficzna połączyła Waszyngton z Baltimore (ok. 60 km) w 1843 r. Sam telegraf wynaleziony został w 1837 r. przez sir Charles'a Wheatstone'a, ale to wersja Morse'a, oparta na prostszym systemie, stała się standardem razem z alfabetem Morse'a. W 1873 r. Alexander Graham Bell opatentował telefon, czyli jeden z najważniejszych środków do komunikacji na odległość. Andrzej Bilecki przypomniał też o dalekopisie , czyli wczesnej odmianie faksu . Jako datę powstania pierwszych takich urządzeń, podał lata 60. XIX wieku, natomiast do użytku został wprowadzony w 1910 r. w USA. Znakiem, że ze skrzynką mailową Antyradia-Machiny już wszystko OK był mailowy odzew słuchaczy. Jeden z nich natychmiast zareagował pisząc, że tak naprawdę pierwszym środkiem do komunikacji na odległość były konie rozstawne, czyli konni kurierzy, zawsze przygotowani do drogi, rozlokowani w strategicznych punktach. Jah Jah przypomniał jeszcze znaki dymne, ale przykładów takiej wczesnej komunikacji jest dużo więcej.
A jak jest dziś? Prof. Włodzimierz Gogołek z Instytutu Dziennikarstwa UW odpowiadał czy da się żyć bez współczesnej komunikacji. No i okazało się, że nie da! Robiono badania w Wielkiej Brytanii, gdzie firma pozbawiona dostępu do sieci po dwóch dniach (sic!) zaczęła mieć poważne problemy, które zakończyły się późniejszym bankructwem. Nie od dziś wiadomo, że informacja jest w cenie, można za nią dużo zapłacić, można się dzięki niej łatwo wzbogacić. Dlatego ludzie dążą do coraz szybszej wymiany wszelkich wiadomości, konstruując urządzenia, które mają temu służyć. Ma to też swoje złe strony, wg prof. Gogołka tracimy coś w rodzaju humanistycznej wolności kiedy coraz szybciej pędzi nasz świat.
Nie da się ukryć, że zdarzają się uzależnienia od Internetu, czy telefonów. Obrazowo stan uzależnienia opisała psycholog i socjolog - Joanna Heidtman. Jeśli wstając o czwartej w nocy do łazienki i przechodząc obok komputera nie możemy się powstrzymać przed włączeniem go i sprawdzeniem poczty, to już z nami źle. Należy jednak rozróżniać przyzwyczajenie od uzależnienia. Wyjeżdżając gdzieś bez komórki naturalnym jest to, że pierwszym odruchem jest panika wynikająca z braku kontaktu ze światem. Nie oznacza to uzależnienia, jeżeli oswajamy się z nową sytuacją i radzimy bez komunikacji elektronicznej. Internet jest niebezpieczny także ze względu na to, że potrafi zająć 100% czasu, a właściwie nic wtedy nie robimy. Faktem jest, że tak naprawdę dopiero uczymy się żyć z nowoczesną technologią.
Etatowy ekspert, prof. Bralczyk, zwrócił uwagę, że smsy i maile też mogą być wyrafinowane i ma nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Sam smsów nie wysyła, natomiast dużo dzwoni i mailuje, a prawie całkowicie zarzucił wysyłanie normalnych listów. Jakby co, to redaktorzy A-M przypominają, że znaczek liże się nie od strony obrazka, tylko od tej drugiej! Radosław Kazimierski, szef Poczty Polskiej zapewne o tym wie. Wie także, że wszyscy Polacy coraz mniej listów piszą. Tę tradycyjną formę preferują zakochani, a reszta zazwyczaj wysyła kartki pocztowe przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Za to usługa telegramu, którą Poczta Polska chciała usunąć, ciągle jest popularna i uważana za oficjalną formę powiadamiania o ważnych wydarzeniach.
O swoich doświadczeniach z komunikacją opowiadali znani... Andrzej Turski opowiadał jak to trudno było się kiedyś telefonicznie połączyć z innym miastem. Trzeba było zamówić rozmowę z przywołaniem, która miała się odbyć następnego dnia. W ten sposób pilne wyrwanie pana Andrzeja z urlopu za Augustowem trwało 3 dni. Jeśli chodzi o dziennikarstwo, to kiedyś agencje informacyjne przysyłały wiadomości dalekopisami, co sprawiało, że aby dostać się do jednej konkretnej informacji, czasem trzeba było przekopać się przez stos papierów. Jednak kiedyś nie było takiego ciśnienia na newsy i można było spokojniej popracować.
Telefony bardzo sobie chwali Zbigniew Wodecki, który, gdziekolwiek jest, prawie codziennie telefonuje do rodziny, aby choć w ten sposób zrekompensować im swoją nieobecność w domu. Padł jednak ofiarą komórkowej książki adresowej. Wpisał numery swoich dzieci do telefonu, aby mieć do nich szybki dostęp. Jednak, kiedy miał pewnego razu zadzwonić do domu nie mając pod ręką komórki, okazało się, że te cyferki wyleciały mu z głowy.
O komunikacji rozmawialiśmy, ale i komunikowaliśmy się (my-słuchacze) ze studiem. Zadzwonił Tomek, żeby powiedzieć, że nienawidzi telefonów, w mailu wiki1976 chwaliła się, że sobie flirtuje z panami w sieci, a pewien słuchacz opowiedział jak to w akademiku PW, Żaczek, życie towarzyskie kwitnie, gdy wyłączają Internet. Boguś poznał pewną Czeszkę tylko dlatego, że postanowił zadzwonić na swój numer, ale z czeskim kierunkowym, a Oli dziadkowie przysłali papierowego smsa z miłym dodatkiem w postaci 250 zł. Na pewno ma lepiej niż inny słuchacz, któremu rachunek za telefon przyszedł na 1400 zł.
Zatem komunikujmy się! Wydawajmy pieniądze na Internet, telefon, znaczki z dobrej strony polizane... A mail do machiny to machina@antyradio.pl
PS. Dziś też Czułe Dranie na TV4 były. Hmm... panowie skwitowali wczorajszy odcinek stwierdzeniami: "jak się nie wywrócisz to się nie nauczysz" oraz "życie jest brutalne, a rasta muszą być bezwzględni". Dlaczego? Poczytajcie opinie tu -> KLIK