 Wiadomość dnia: tydzień z Kosą, dzień drugi. :) Smaczek dnia: "Paranoid" Black Sabbath, "Route 66" Van Morrison oraz "Rock ’n’ Roll Is King" Electric Light Orchestra. Powerplay: "Teenagers" My Chemical Romance. Nowość: koncertowe nagranie Red Hot Chili Peppers z Woodstock 1994 r.
Zaczęliśmy od "No fear" The Rasmus.
Właśnie tego dnia narodzili się: Will Champion, który założył kwartetu Coldplay i objął w nim rolę perkusisty, mimo braku jakiegokolwiek doświadczenia w grze na tym instrumencie. Wokalista tego zespołu, Chris Martin twierdzi, że ten człowiek to chodząca szafa grająca - większosć utworów, o jakich mógłbyś pomyśleć, zna na pamięć. Ponadto, tego dnia urodziny obchodzą: Hugh McDowell, wiolonczelista brytyjskiej grupy ELO oraz Daniel Ash, muzyk Bauhaus, Tones on Tail i Love and Rockets.
Wybrzmiały kompozycje Erica Claptona, Evanescence, Hey, Kula Shaker, The Cloud Room, The Killers, The Cure, Dolores 'O Riordan, Green Day, Papa Roach, Black Rebel Motorcycle Club oraz lubiane przez Kosę "Kinky" Perry Farrell's Satellite Party.
Ciekawostka: usłyszeliśmy utwór "Ziggy Stardust" w wykonaniu Bauhaus. Oryginalnie piosenkę napisał David Bowie w 1972 r. i znalazła się ona na albumie 'The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars'. Moim zdaniem wykonanie było bardzo ładne.
Wiele osób nadal przeżywało Festiwal Muzyczny im. Ryśka Riedla. Moim zdaniem Kosa w genialny sposób przedstawia "korki", zaangażowanie emocjonalne dodawało mi ducha, gdy stałam w sznureczku aut. W dodatku na osłodę wybrzmiał "Rower" Lecha Janerki. :)
Do wzięcia były wiadomości o latach minionych i o tym, kto komu podkradł pomysł na piosenkę. :) |