Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 24 2012 09:06:53
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Krokodyla daj mi, luby
Stół Z Powyłamywanymi NogamiZa sprawą gościa Pawła, dzisiaj niejako specyficzny savoir-vivre... od kuchni, bon tony na ostrzu i widelcu, generalnie - wysoka półka w Stole Z Powyłamywanymi Nogami. Nie mogło być inaczej skoro zaproszenie do programu przyjął i przybył do studia AntyRadia osobisty kucharz ambasadora Australii w Polsce - Marcin Piotrowski.

Wielce ciekawa i na swój sposób intrygująca to postać. Wbrew temu co powyżej - w sensie, że najbardziej prawdopodobnym miejscem, gdzie go można spotkać na co dzień jest kuchnia ambasadzka, skoro dogadza przede wszystkim pani ambasador kraju miśków koala, krokodyli i torbaczy – bywa w miejscach, gdzie zalegają zwykli śmiertelnicy. Nie dość, że bywa w nich, to jeszcze z chęcią dzieli się swoją rozległą wiedzą i pokazuje, co potrafi przygotować do jedzenia. A potrafi dużo – pomimo tak młodego wieku. Żaden, nawet najbardziej oryginalny i rzadko spotykany produkt, nie jest w stanie wpędzić go w osłupienie, a nawet jeśli na początku stanowi dla niego tajemnicę – szybko go rozkminia.

Na kotleta czy stek przerobi krokodyla bądź kangura, z kraba królewskiego (na marginesie - stojącego najwyżej w hierarchii tych żyjątek ze względu na jakość mięsa i... cenę) zrobi suflet, układając go na ‘kawiorku z soku mandarynkowego’, ugotuje ‘gazowaną zupę z ananasa’, którą poda z syfonu (sic!), metodą ‘sufajdową’ obrobi miecznika, panierowanego wcześniej w tłuszczu kakaowym (ten też ze względu na cenę pisany jest prawie wyłącznie szejkom arabskim, chociaż w mikroskopijnych ilościach używają go także cukiernicy), wyrzeźbi w owocach i warzywach najróżniejsze cudeńka - co by nimi jedzenie udekorować (carving to jego pasja), a na deser zrobi pralinę smakującą jak malinowa guma do żucia. Potrafi nawet przygotować napój o dwóch temperaturach w jednej szklance! Geniusz, czy co? Na wszelki wypadek, klękajcie narody!

Kuchcikowe szlify zdobywał w elitarnych i modnych restauracjach Warszawy, ale nie tylko. Pracował też za granicą – w knajpach, w których bywają wielcy tego świata (jego dań próbowała chociażby Madonna), a że zdolny i utalentowany, a przy tym nie pozbawiony gustu i smaku – to szybko przyswajał to, co należy (czytaj: trendy), żeby móc wdrożyć w swój warsztat pracy. Ubogaca się także wertując zagraniczne wydawnictwa kulinarne. Polskie są dla niego zupełnie pozbawione wartości, no może z wyjątkiem tych... sprzed setek lat. Tylko te mogą stanowić dla niego inspirację do działania z kuchnią staropolską, ale w nowoczesny sposób.

Jeszcze kilkanaście lat temu, jako absolutny panczur, chodził zbuntowany po ulicach Warszawy z irokezem na głowie. Dziś - ugrzeczniony ze względu na charakter pracy, swoje zamiłowanie do wyrrrazistości, jaką ma w sobie muzyka rockowa słuchana wówczas namiętnie, Marcin Piotrowski odtwarza na... talerzu. To co komponuje i podaje musi mieć zapach, smak i moc – jak pewnym siebie głosem sam przyznaje. Jest przedstawicielem rodzących się osobowości kulinarnych, rozpoznawalnych wszem i wobec – nie tylko dzięki ekranowi TV i programom o charakterze kulinarnym, w których z przyjemnością występuje. Odżegnuje się przy tym od tego, że jest gwiazdą szoł-bizu, nie chciałby być tak kojarzony. Te spadają, a to nie jest miłe uczucie. Przyjmuje zaproszenia do ‘tiwi’ (jest kolegą naszego Pawła po chochli w Pytaniu na śniadanie, z jego m.in. udziałem był program Olgi Bończyk SmaczneGO), bo lubi prezentować innym swoje umiejętności, a nie po to, aby mieć swoje kolejne ‘pięć minut’. Parcia na szkiełko nie ma, gwiazdorstwo go nie kręci, nie jest showmanem. On jest po prostu naturalny w tym, co robi – jak uparcie twierdzi.

Kojarzony jest z kuchnią na wskroś nowoczesną, określaną mianem molekularnej oraz kuchnią artystyczną. Utalentowany, utytułowany, wybitny (świadom jest tej wybitności - trochę od niej napuchł, to było słychać). Ma specyficzne podejście do tego co robi i co mu przychodzi lekko, łatwo i przyjemnie: nie nazywa tego pracą, która mogłaby męczyć, a czystą przyjemnością. Hmm... Tylko pozazdrościć.

Długo jeszcze można byłoby snuć rozważania, ale... można też odsłuchać, co miał do powiedzenia Marcin Piotrowski. Nagranie tego odcinka Blatu, jak i poprzednich, dostępne jest TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję