Duże danie główne zaserwował dzisiaj Paweł słuchaczom, ale wyjątkowo lekkostrawne i nie powodujące przejedzenia.
Był nim mężczyzna z krwi i kości - a sądząc po gabarytach (podobno 100 kilogramów żywej wagi) z mięsa też. W codziennym życiu zawodowym jest aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, któremu popularność przyniosła rola sierżanta Szczepana Żałody w serialu TVN Kryminalni, natomiast w życiu prywatnym - ojcem dwumiesięcznej Leny i partnerem życiowym Violi. Cecha charakterystyczna urody: przerwa między jedynkami, czyli diastema. Chyba wszystko już jasne... Rzeczywiście, gościem Pawła w dzisiejszej Gastrofazie był Tomasz Karolak, rocznik 1971.
Można powiedzieć, że aktorem został przez... deszcz, przed którym musiał się gdzieś schronić swego czasu. Gdyby kilkanaście lat temu rzęsiście nie padało, gdyby nie znalazł się wtedy przez przypadek w pobliżu Teatru Żydowskiego, w którym warszawski Teatr Pantomimy wystawiał właśnie swoje przedstawienie – niewykluczone, że dzisiaj byłby... bokserem. Gdy był nastolatkiem teatr tak bardzo go nie interesował, wolał zdecydowanie boks, ale po zobaczeniu wspomnianego spektaklu (W nocy na Starym Rynku), wszystko się zmieniło. Potem przedstawienie to obejrzał jeszcze 36 razy...
Występował na deskach teatrów w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Przez pierwszych osiem lat po ukończeniu szkoły teatralnej, jego życie podporządkowane było wyłącznie teatrowi. To właśnie Melpomena go ukształtowała i zrobiła z niego aktora. Czuł się spełniony w teatrze i długo nie miał aspiracji, żeby zagrać w filmie. Ale jego życiem kierują widocznie przypadki, bo przygoda z filmem też zaczęła się... przypadkowo, kiedy to po teatralnej premierze Testosteronu dostał propozycje zagrania w jego filmowej wersji. Ostatnio częściej go widać na małym ekranie i w kinie, niż w teatrze. Już niedługo Tomasza Karolaka będzie można zobaczyć w trzech nowych produkcjach filmowych: fabularnej kontynuacji Testosteronu (Ladies), trzynastoodcinkowym serialu TVN 39,5 oraz w Rezerwacie - kolejnym filmie, który wchodzi na ekrany. I pomyśleć, że zanim stał się tak bardzo popularny, że zaczął interesować się nim Pudelek i przeróżne tabloidy (miłość z wzajemnością), imał się różnych zajęć - handlował, rżnął deski w tartaku i ochraniał cudze mienie na osiedlu mieszkaniowym.
O kuchni i kulinariach przede wszystkim dużo mówi, a mniej działa. Z niezwykłą łatwością wymienia miejsca, w których przyszło mu bywać i zajadać się smakołykami, albo dania, które wywarły na nim ogromne wrażenie, bez względu na to, gdzie ich próbował - w restauracji, czy w przerwie zdjęć na planie filmowym. Ma parę takich ulubionych miejsc w całej Polsce, do których wraca, jak tylko ma możliwość. Należy do nich m.in. włoska restauracja w Murzasichlu (La Chalet), prowadzona przez najprawdziwszą polską gaździnkę (małżonkę pewnego un italiano vero), gdzie urzekły go eskalopki w sosie własnym z szynką parmeńską. Ulubionym miejscem jest także Zajazd Kasztelański w Wiślicy, serwujący niepowtarzalne kotlety schabowe.
Tomasz Karolak sam bardzo rzadko gotuje, ale jeśli już podejmuje się kuchcikowania, to tworzy potrawy niebanalne. Oznaczać to może jedno: jest smakoszem. Zrobił kiedyś samodzielnie schab w winogronach i mu nawet wyszedł. Hmm... Może jako słuchacz Antyradia, przy przygotowywaniu tej potrawy korzystał z książki kucharskiej AntyFanów? Podobny przepis (z udźcem indyczym w roli głównej zamiast schabu) jest tam zamieszczony od dawna...
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.