Dzisiaj w Gastrofazie nie dość, że konsumpcja bez popitki, to – dodatkowo – danie główne, które zostało wyłożone na srebrnej tacy, było zupełnie bezalkoholowe.
A kto nim był? Hmm... Postać bardzo dobrze znana każdemu szanującemu się AntyFanowi, a szczególnie temu, który z największym upodobaniem słucha radia w niedzielę późnym wieczorem, kiedy emitowane są Wieczorne Rozmowy. Właśnie ich gospodarz – Krzysztof Alkoholik - był gościem Pawła w piątkowy wieczór. Tym razem w studiu wystąpił sam, chociaż zazwyczaj towarzyszy mu Ruda, piękniejsza połowa audycji. W gruncie rzeczy, to było bez znaczenia - konsoletę i tak obsługiwał gospodarz Gastrofazy.
Dla wielu jest wielkim liderem i guru, nadzieją i światełkiem w tunelu. To o ludziach z problemem alkoholowym mowa. Dla nich Krzysztof jest przykładem na to, że z choroby alkoholowej można wyjść, trzeba tylko bardzo chcieć. Sam nie pije już od siedemnastu lat, a mimo to, za każdym razem, gdy rozpoczyna swoją audycję, przyznaje się do tego, że jest alkoholikiem. Bo to podobno choroba na całe życie, a alkoholik nigdy już nie wróci do czegoś takiego, co nazywa się kontrolowanym piciem. Krzysztof nie wstydzi się swojego alkoholizmu, etap swojego życia, kiedy to mu przeszkadzało, ma za sobą. Kilkanaście lat temu, kiedy ciężko chorował, wydawało mu się, że nie da się przeżyć dnia bez alkoholu, że żadne imprezy towarzyskie nie mogą się bez niego obejść. Teraz alkohol do niczego nie jest mu potrzebny, nauczył się żyć bez promili.
On potrafi, ale wielu jest takich, którzy uczą się dopiero takiego życia bez kieliszka w dłoni. Dla nich, od wielu, wielu już lat Krzysztof prowadzi audycję, w której rozmawia na te trudne tematy. Nie czuje się lekarzem, terapeutą, ani też nauczycielem, ale cokolwiek by nie mówił, trafia to na podatny grunt - ludzie go słuchają. Ma ogromne grono wiernych mu słuchaczy, a AntyRadio jest czwartą stacją radiową, w której porusza te niełatwe kwestie. Bardzo trudno nieraz przekonać kogoś, że alkohol ludzie wymyślili dla ludzi, ale... zdrowych. Krzysztof cieszy się z każdego sukcesu swoich słuchaczy, bez względu na to, czy nie piją oni miesiąc, czy dziesięć lat.
Cieszy go w ogóle życie, wszystkie jego aspekty. Kocha ludzi, kocha piękno, a miłością największą otacza to, co robi w każdą niedzielę. Krzysztof kocha radio i uważa, że miał w życiu wielki fart, iż został dziennikarzem radiowym. To, co jest najbardziej pociągające w zawodzie radiowca, to możliwość rozmawiania z ludźmi, chociaż on ich nie widzi, a oni jego. ‘Sitko’ przyciąga, ‘sitko’ uzależnia, bez ‘sitka’ nie wyobraża sobie życia. Śmiało można o nim powiedzieć, że jest urodzonym radiowcem. Po prostu... radioholik.
W życiu Krzysztofa jest parę innych miłości – taka prawda. Przyznał szczerze, że... kocha jeść mięso, kocha je przyrządzać, ubóstwia smalec ze skwarkami do chleba (ciiicho, szaaa), ale największą miętę czuje do... pierogów ruskich. Za nie dałby się pokroić na paseczki, oddałby wszystko. Praktycznie jest ‘wszystkojadliwy’, no... może tylko nie cierpi żuru i zupy owocowej, ale przynajmniej do tej ostatniej spróbuje się przekonać. Sam w kuchni nie ma ‘dwóch lewych rąk’. Potrafi bardzo dobrze przygotować płucka, ale jego popisowym daniem jest ozór wołowy w sosie chrzanowym. Musi to być pychota... Krzysztof, nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję. :) Przepis natychmiast zostanie zamieszczony w książce kucharskiej AntyFanów.
To nie koniec słabości Krzysztofa, ale prawie koniec newsa. Należy obowiązkowo wspomnieć tylko jeszcze o ulubionej muzyce naszego Krzycha. Wiadomo, to jazz i blues. Perełki tych gatunków można najczęściej usłyszeć w Wieczornych Rozmowach.