Dziś AntyRadio Machina została natchniona i uduchowiona, ponieważ gościem był ksiądz. Mirosław Dzięciołowski, znany jako Xiądz Maken I. DJ, promotor i dziennikarz muzyczny. Animator najstarszego (obok Love Sen-C Music) soundsystemu w Polsce - Joint Venture Sound System. Jest odpowiedzialny za organizację koncertów wielu czołowych artystów reggae w Polsce, m.in. Burning Speara, Black Uhuru i Michaela Rose'a, The Abyssinians, Misty in Roots, Jah Shaka, Gentlemana. Jak nietrudno się domyślić, Jah Jah był dziś w siódmym, a może nawet w ósmym niebie.
Muzyczna przygoda Xiędza Makena zaczęła się około roku 1983. Wtedy to usłyszał w radiowej Trójce utwór kapeli WC, jednego z najoryginalniejszych zespołów polskiego punk rocka. Inspiracją dla jego scenicznego image księdza był z kolei zespół Chumbawamba, który pierwszy koncert w Polce (między innymi dzięki Makenowi) zagrał w MDK w Zgorzelcu. Było wtedy dość kontrowersyjnie - dziewczyny przebrane za zakonnice piły i paliły na scenie. Dziś nie uszłoby to chyba w żadnym radiu, ani w żadnej telewizji. Zainspirowało to jednak Makena (ten człon pseudonimu pochodzi od głośnego westernu z 1969 roku pt. "Złoto MacKenny") i... został księdzem. Głównym przyczynkiem do fascynacji muzyką reggae był wyjazd do Londynu, a także to, iż punk rock poszedł w tę stronę, że ciężko było się przy nim bawić. A Maken lubi poskakać w rytm muzyki.
Vito trochę z boku patrzy na kulturę reggae, ale jedno z pewnością rzuca mu się w oczy - boom na tę muzyke. Skąd tak wielkie zainteresowanie? Maken odpowiedział krótko: z potrzeby dobrej wibracji. Jah Jah odpowiedź uzupełnił o to, że niektórzy mówią, że żyliśmy w tzw. "komunistycznej dupie", a muzyka reggae jest muzyką walczącą. Niesie przekaz, który jest u nas bardzo dobrze przyjmowany. Doczekaliśmy się czasów, kiedy do Polski przyjeżdżają wielkie gwiazdy reggae, czekamy tylko na Boba Marleya. Nim jednak to nastąpi, a pewnie nieprędko, warto 25. listopada udać się do Proximy na koncert Black Uhuru i Michaela Rose'a. Jest to wydarzenie na miarę Led Zeppelin, gdyby porównać je do muzyki rockowej. Do wygrania były dwie podwójne wejściówki na tenże koncert, wystarczyło tylko odpowiedzieć na pytanie co w języku suahili oznacza słowo "uhuru"*. Padło też kilka słów o Gentlemanie, ponieważ artysta wystąpi wraz z The Far East Band na jedynym koncercie w Polsce! To wielkie widowisko odbędzie się 23 listopada we Wrocławiu. Gentleman to najbardziej jamajski Niemiec (Vito przytoczył jedną ze swoich teorii na temat tego narodu: "to nie ludzie, to Niemcy"), którego popularność w Polsce była skutkiem tego, że... ma szczęście do mediów. Ma dobre piosenki reggae'owe, podobają się one zarówno znawcom tych klimatów muzycznych, jak i przeciętnym zjadaczom chleba. W ciągu jednego weekendu mamy więc w Polsce dwa wielkie wydarzenia muzyczne. Można zaryzykować stwierdzenie, że weekend ten zapisze się w historii.
Po godzinie 21. zostały rozwiązane dwa konkursy. Pierwszy - dotyczący słowa "uhuru" i drugi, w którym można wygrać spotkanie z Robertem Kubicą (dziś wygrała Ania W., jutro szansa dla ostatniej osoby). Vito opowiedział także o pewnym Włochu, który w 1975 r. złożył podanie o pracę. W 1992 roku zmarł na zawał. A w tym roku, czyli po 32 latach dostał pracę... Jaki z tego wniosek? Sprawy we Włoszech mają się baaaaaaaardzo szyyyyyybko. Może i Machina powinna zwolnić? Może Jah Jah i Vito przynieśliby do studia ciasteczko, kawkę, porozmawiali sobie spokojnie? Witek stwierdził, że byłby to najnudniejszy program w historii radiofonii, ale może się na to zgodzić, jeśli pomysł ten nie minie się z oczekiwaniami słuchaczy. Piszcie więc, piszcie, piszcie!