Tradycyjnie już wybrzmiały, żeby obudzić słuchaczy i w piątek. Nie przeszkodził im mróz, który tego dnia wyjątkowo lubieżnie szczypał (głównie niewiasty) w kolana.
Nie przeszkodził, ale... zapanował w piątkowych ariach z kurantem. Jah Jah i Vito szukali przede wszystkim możliwości, jakby się ocieplić. A trochę ich jest... Rozgrzewała i wiadomość, że to komórki (tak, tak – telefony) odpowiadają za korki na ulicach, że senatorowie kupili sobie elegancką karetkę ‘full wypas’, aby stała przed gmachem Sejmu w (nomen omen) pogotowiu, gdy toczą się obrady (trzeba koniecznie kandydować na senatora, żeby nie mieć kłopotu z dostaniem się do lekarza), a także o przyznaniu ojcu Rydzyku... (uwaga – szok!) 27 milionów złotych na poszukiwanie czegoś, czego nie ma, a mianowicie źródeł termalnych, w których mieliby grzać się torunianie.
Do tej pory było wiadomo, że Polak potrafi, ale okazało się... nie, nie, to Szwed potrafi. Przy pomocy specjalnego systemu potrafi odzyskiwać 'wychuchiwane' i 'wypacane' przez człowieka ciepło (tu: przez podróżnych dworca centralnego w Sztokholmie), a następnie ogrzewać nim sąsiedni biurowiec...
A ponadto, co wygrywały piątkowe kuranty? W ramach cyklu MADE IN CHINA, małe żółte rączki robiły mydło, w ZRÓB TO SAM pani Krysia radziła jak pozbyć się plam z wosku, a MISTRZOWIE MOWY POLSKIEJ czytali Reja.
Tradycyjnie nie zabrakło nowego, ruchomego cyklu POCAŁUJTA W xxx WÓJTA, który – jak się wydaje - bez obrazy jakiegokolwiek majestatu śmiało można tytułować, czerpiąc z gwary jeździeckiej... POCAŁUJTA W PUZDRO WÓJTA. W ramach tegoż, kurr(w)anty – a i owszem - jak co rano zajrzały do prasy (bardzo) lokalnej. Było i o biskupie, który w dzień ‘po’ (i w stanie wskazującym) spieszył się na mszę i o rewolucji (Matko Przenajświętsza) w dowodach osobistych. Od razu zrobiło się cieplej... ze śmiechu.