Nie każda wiadomość piątkowych Kurrantów opatrzona była klauzulą ‘tajne’, a jeśli nawet... Mimo wszystko trzeba było podzielić się nią z narodem.
Nie można było chociażby nie wspomnieć o wizycie Donalda Tuska w paszczy lwa, czyli w Moskwie. Z jej powodu Przemek nie mógł nawet w nocy spać, rzucając się po łóżku, jak ryba w sieci. Z podniecenia przywitał rano wiernych słuchaczy... pa ruski. Na ułamek sekundy zapachniało w Kurrantach maguczijej Rosijej. Kurranci coś tam zadeklamowali, coś tam zaśpiewali w języku Puszkina i gładko przeszli do następnych wiadomości, tych mniej lub bardziej tajnych.
Gwiazdy się kończą, a TVN chciałby puścić kolejne - już siódme - wydanie Tańca z gwi(a)zdami. Sięga więc do sobie tylko znanych zasobów, wśród których – a i owszem – znaleźć można nazwiska gwiazd, znanych z tego, że... są nieznane. Jedna (Kasia) Figura, czy Pudzian wiosny nie (u)czyni, ale wszystko zdarzyć się może. Na parkiecie konkurować z nimi ponoć będą gwiazdy o nazwiskach: Walach, Maksimowa, Łozowski, Kaliszuk i parę innych. One właśnie znalazły się na tajnej liście TVN. Kto ich zna?
Niedobrze. Powiało chłodem... emocjonalnym ze Skandynawii. Polakom podpadli i Szwedzi i Finowie. Pierwsi z powodu znieczulicy, jaka z nich emanuje i jakiej doświadczył ostatnio polski kierowca TIR-a, który ugrzązł był w zaspie i przesiedział w niej cztery dni, zanim został z niej wyciągnięty przez odpowiednie służby. A Finowie? Ano dlatego, że wprowadzili u siebie kible na SMS-y. Wyszli chyba z założenia, że w XXI wieku każdy powinien posiadać komórę. A co mają zrobić ci, którzy jej przy sobie nie mają? Ano, nic nie zrobią. Przynajmniej nic z ‘tych’ rzeczy. Prasa fińska donosiła, że zastosowano taki sposób otwierania drzwi do miejsc, gdzie król piechotą chodzi z powodu... Polaków, którzy te przybytki dewastują (sic!).
Różne rzeczy można zarzucać mieszkańcom pięknego kraju nad Wisłą, nie ze wszystkimi zarzutami można się zgodzić, ale należy przyznać, że nieznajomość najważniejszych wydarzeń z naszej historii, prezentowana przez posłów skupionych w Zespole Tradycji Niepodległościowych polskiego Sejmu, godna jest jednak napiętnowania. Po prostu wstyd. Pięciu posłom (PO, PiS, PSL) zadano pięć pytań na poziomie szkoły podstawowej (‘jak brzmi druga zwrotka Mazurka Dąbrowskiego’, ‘data drugiego rozbioru Polski, ‘data Konfederacji Barskiej’, ‘po ilu dniach poddało się Westerplatte’, ‘nazwisko premiera po 1918 roku’). I co? Ano to, że trzech nie zdało tego ‘egzaminu’, a dwóch uzyskało zaledwie ocenę ‘mierny’. No comments.
Komentarza nie wymaga też informacja o utajnionych obradach Sejmu. Miały być utajnione na wniosek ministra Ćwiąkalskiego, jako że podczas sesji posłowie mieli poznać nazwiska prawie setki osób rzekomo źle podsłuchiwanych przez ABW, niesłusznie podsłuchiwanych lub nie tak podsłuchiwanych jak należy. Skoro utajnione... Z drugiej strony, i tak – wcześniej czy później – nazwiska te ‘wyciekną’ z sali sejmowej. Chyba dlatego miały być utajnione...
Natomiast te wiadomości ogłoszone zostały zupełnie otwartym tekstem: pani Krysia radziła, co zrobić z kamieniem na wannie lub w kabinie prysznicowej, a skośnooki prawił swoją teorię nt. odzyskiwania prądu.