Jak co dzień wydzwaniały wieści, niektóre mocno stawiające na nogi. I tak...
Trzeba planować i przewidywać, tak jak urzędnicy ministerstwa kultury, którzy założyli ilu artystów zejdzie z padołu ziemskiego w tym roku. Na taką smutną okoliczność posyła się zazwyczaj wieńce, artyści – szczególnie ci znani - też na nie zasługują. Poczynione zostały więc precyzyjne wyliczenia, z dokładnym podaniem pozycji artysty w ‘rankingu’ (wielki, mniejszy i mierny), bo ma to znaczenie, z ilu kwiatów wieniec pogrzebowy będzie się składał. Na ten cel ministerstwo przeznacza kwotę około 30 tysięcy złotych. Należy rozumieć, że szarfa z napisem ‘żegnamy wybitnego artystę’ w wydatkach też została uwzględniona.
Urzędnicy ministerialni planują, a samorządowi... rapują, promując swoje miasto. Tak było w Gnieźnie. Warszawa promocji nie potrzebuje, a warszawiaków nie lubi się, bo: zadzierają nosa, są bliżej koryta, są nieuprzejmi i butni, zarabiają więcej, choć robią to samo, co inni... Ach, zarzuty do tych, którzy mieszkają w stolicy wymieniać by można było jeszcze długo.
Tak w ogóle, to będzie chyba dobry rok. Nie może być zły, skoro według kalendarza Gali będzie miał aż cztery miesiące lata – podwójny lipiec i podwójny sierpień. Każdemu na pewno uda się odpocząć, będzie trzeba tylko wykupić dwa razy dłuższe wczasy – ot co. Niektórzy odpoczną przebywając w odosobnieniu nawet dłużej. Prasa doniosła, że osadzony w więzieniu dostał odszkodowanie za to, że miał za ciasno w celi. Na złe warunki na pewno nie poskarży się inny klient więzienia, który przez dwa lata ukrywał się w szafce kuchennej u mamusi w domu, nie chcąc płacić alimentów na swoje potomstwo. Domowa ‘cela’ o szerokości 40 cm ma się nijak do tej, jaką zagwarantuje mu państwo.
Kuranty wydzwaniały też informacje ze świata, obok których nie można przejść obojętnie – jak ta o ślubie (z wielkiej miłości) Karela Gotta z młodszą od siebie o prawie czterdzieści lat Ivaną.
A co w stałych cyklach? Ano, w ramach MISTRZOWIE MOWY POLSKIEJ warszawianka (tym razem) czytała Malwinę Marii Wirtemberskiej, w ZRÓB TO SAM pani Krysia radziła jak pozbyć się pleśni z zasłonki prysznicowej, a małe żółte rączki (MADE IN CHINA) – znowu rozmnażały...