Pani Krycha, dzisiejsza solenizantka, dostała wolne na krojenie sałatek - sprzątać będzie innego dnia, a Kurranci – normalnie, tak jak co dzień – budzili i podnosili na równe nogi szokującymi informacjami.
Postawiona na równe nogi została także policja w Gorzowie Wielkopolskim, a to za sprawą ‘bandyty’ i ‘złodzieja’ (a nie naszych Kurrantów), który miał w zwyczaju grasować nocą po mieście i dokonywać kradzieży. Ostatnio widziany był przy budzie ze sładkersami. Cechy charakterystyczne ‘osobnika’: chodzi na ‘wirażkę’, ciemnobrązowy, ma futro, waży coś około 20 – 30 kg, krępej budowy ciała, nogi krótkie, palce złączone błoną pławną... Uff... jak to dobrze, że to tylko spacerujący po Gorzowie... bóbr. Z drugiej strony, brawa dla gorzowskiej policji za okazaną czujność. Do akt sprawy gorzowscy policjanci powinni dołączyć tylko ‘bobrzenie’ w wykonaniu Dżadżyka (super!) i odłożyć sprawę na półkę. Jako załatwioną.
Inni policjanci i w innym mieście – Wrocławiu prowadzili trochę inną sprawę, a mianowicie sprawę napadu na bank. I w tym przypadku przestępca/przestępcy nie zostali złapani, a to z powodu... rzekomego braku profesjonalizmu urzędniczek bankowych. Tak twierdzi policja. Nie bardzo wiadomo, co policjanci mieli na myśli, bo forsa w banku została, jako że dzielne niewiasty nie tylko nie przestraszyły się okrzyku ‘dawaj forsę, to jest napad’, lecz pokazały rabusiom figę i twardo powiedziały im ‘nie’. Przestępcy nie spodziewali się takiego dictum i dali w długą. Są do tej pory na wolności, gdyż pies policyjny nie podjął tropu i nie było pościgu. Mało tego, policja ma w swoich aktach nagrane kamerą bankową wizerunki rabusiów i... też nic. No tak, gdyby urzędniczki wydały bandytom pieniądze, to by nie było całego tego rabanu, a tak ciśnie się na usta pytanie: kto w tej sprawie był w końcu mało profesjonalny?
Boh trojcu ljubit', jeszcze jedna wiadomość o policji – tym razem szczecińskiej i o super nowym, mobilnym centrum monitoringu, który został zainstalowany na zwykłym, dużym policyjnym samochodzie ciężarowym. Tanie ono nie było (to centrum), ale jakie miało być przydatne! Bez jego udziału nie miały prawa odbywać się chociażby mecze wysokiego ryzyka, demonstracje, strajki. Centrum miało monitorować tego rodzaju imprezy, czyli obserwować i zapisywać wszystko nowoczesnymi kamerami na wieczną rzeczy pamiątkę. Miało być cudownie, ale nie jest. Okazało się, że po wyposażeniu samochodu w te wszystkie cuda techniki, przybyło mu pół tony (temu centrum) w stosunku do tego, co miał napisane w papierach, a oprócz tego zaczął pić jak smok. Stoi więc - bidusia - w garażu komendy i w oczekiwaniu na coś lepszego, monitoruje to, co dzieje się w jego środku. Ciekawe, co takiego...
O wzlotach i upadkach, wtopach i sukcesach policji można by jeszcze w Kurrantach długo, ale w końcu nie tylko tym się żyje. Szokujące były inne wiadomości - o Warszawie, która okazała się być drugim po Brukseli najnudniejszym miastem w Europie; o sukcesie polskiego serialu Odwróceni, osiągniętym w zagranicznych telewizjach; o 12-letnim Borysie z Rosji, któremu wydaje się, że jest Marsjaninem; o otwarciu przed terminem (sic!) terminalu dla podróżnych na warszawskim lotnisku międzynarodowym; o holenderskim frachtowcu na francuskiej plaży i o rodzimym gangu Olsena w Sosnowcu.
Jutro też jest dzień, jutro też będą wiadomości. Do 7:00. :)