 Trochę było tych stawiających na nogi wiadomości, panie Janie kochany. Zaraz coś się wybierze...
Może osrajparki na początek. Czy można coś zrobić w ich sprawie, czy też należy pogodzić się z tym, że nie sposób nie wdepnąć w psie łajno? W sondzie sprzed paru dni, jeden z właścicieli czworonoga przyznał szczerze, że nie może dogadać się ze swoim milusińskim, bo rozmawiają między sobą w dwóch różnych językach – on po ludzku, psina – po psiemu. Taaa... Wydaje się, że Węgrzy znaleźli na to sposób. Otóż w kraju nad Dunajem wymyślono ‘coś’, co rozumie psią mowę i tłumaczy na ludzką. Przy pomocy komputera kluczowe psie słowo, jakim jest ‘hau’, wyszczekiwane z różnym natężeniem, z różną częstotliwością i w różnych sytuacjach, można łatwo zrozumieć! Tak jakby po problemie – przynajmniej u bratanków Madziarów.
W Polsce, osrajparki to nie największy problem, jaki nie został do tej pory rozwiązany. Weźmy chociażby ten, dotyczący terminala na warszawskim Okęciu. Powinien być on otwarty przed końcem marca, a póki co nie mogą na nim odprawiać się podróżni, lecący do krajów strefy Schengen, bo nie zostały usunięte niedoróbki, z powodu których straż pożarna nie pozwoliła na jego otwarcie. Chodzi o głośniki ostrzegające przed pożarem. Czas nagli, nic więc dziwnego, że minister gotów jest pertraktować z samym diabłem, aby dotrzymać terminu. Na razie prowadzi rozmowy z usuniętym – jakiś czas temu przez swojego poprzednika – wykonawcą.
Żeby nie było tylko na ‘nie’, jest i miła wiadomość – mocno stawiająca na nogi, a mianowicie... gry przedmałżeńskie. To nowy pomysł na wieczory kawalerskie, wymyślony przez grupę młodych ludzi w Warszawie. Zamiast zwyczajowego pijaństwa i zapraszania striptizerki, przyszły pan młody bierze udział w grze, wymyślonej dla niego przez przyjaciół. Ostatnio, jeden z nich (znaczy się kawaler), będący przy okazji fanem Misia Stanisława Barei, w ramach takiej gry mógł wygłosić przez megafon na Dworcu Centralnym komunikat, adresowany do... Stanisława Palucha, zapewniający o tym, że wzajemny szacunek i zgoda jest gwarancją istnienia podstawowej komórki społecznej.
Jakie wiadomości jeszcze wybrzmiały? Ano m.in. o szkoleniach policjantów z drogówki, jak należy jeździć nowymi sportowymi brykami, aby doścignąć piratów drogowych (nauczycielem był kierowca rajdowy, niejaki ‘Stanik’), o obchodach 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem w... Krakowie (bo Jagiełło pochodzi z miasta, w którym mówi się ‘czy po czeciej’, a książę Witold mieszkał w Nowej Hucie), o zadłużeniach posłów poprzedniej kadencji wobec Sejmu (łącznie ‘wiszą’ 4 miliony złotych, a wśród dłużników prym wiodą ci z Samoobrony), o możliwościach seksualnych Polaków (no, nieciekawie jest) i parę jeszcze innych.
A ponadto, pani Krysia czyściła i do blasku doprowadzała bursztyny, a małe żółte rączki montowały okap kuchenny. Jutro zaczyna się weekend – panowie (Jah Jah i Vito), dziękujemy za pobudkę o siódmej rano. Do poniedziałku. :)
|