 My name is Bond. James Bond...
Niejeden obywatel kraju nad Wisłą chciałby być polskim Bondem (czytaj: agentem w służbie Rzeczypospolitej), ale tylko za czasów Antoniego Macierewicza było to prostsze niż ustawa przewiduje. Wystarczyło siedemnaście dni, aby zostać oficerem kontrwywiadu. Tyle czasu trwał kurs, po którym następowała promocja na podporucznika. Jeszcze łatwiej było zostać podoficerem. Owszem, były tam jakieś testy sprawnościowe i sprawdziany strzelania, jednak zarówno jedne, jak i drugie okazywały się być zwykłą formalnością. O być albo nie być (agentem) decydowała bowiem rozmowa kwalifikacyjna. No rzeczywiście, po co komu jakaś wiedza i sprawności? Polak przecież z założenia potrafi...
Tylko w kraju nad Wisłą istnieje problem okradania właścicieli samochodów marki Fiat (Seicento, Cinquecento) z benzyny, znajdującej się w zbiorniku samochodu. W innych krajach, w których jeżdżą te samochody, takie problemy nie są odnotowywane. Tylko u nas złodzieje znaleźli skuteczny sposób dostawania się do wlewu paliwa i spuszczania benzyny z baku. No tak, ale to już było. Przecież wiadomo, że... Polak potrafi. Fakt, okazuje się, że dokonywaniu kradzieży sprzyja im konstrukcja tego typu samochodów, ale co by nie było... szacun. :(
Świat idzie naprzód, trzeba bezustannie rozwijać się i wychodzić naprzeciw nowym wyzwaniom. Jeden z zakładów pogrzebowych w Zielonej Górze mając powyższe na uwadze wprowadził do katalogu świadczonych usług... prezentację multimedialną. Podwieszony projektor wyświetla na ścianie zdjęcia zmarłego, a mógłby także – jeśli byłoby to życzeniem rodziny zmarłego – puszczać filmy z jego wizerunkiem. Dużo to podobno nie kosztuje, a ile dodatkowych wzruszeń. Jah Jah ma pomysł (jest wyjątkowo kreatywną jednostką), aby katalog możliwości zakładu pogrzebowego wzbogacić o jeszcze jedną pozycję – pamiątkowe koszulki z wizerunkiem zmarłego.
A poza tym? O sprawie w sądzie, której przedmiotem był zeszyt szóstoklasisty, o barze w Przemyślu, gdzie można i napić się procentów, i zgłębiać literaturę jednocześnie, o szkoleniu strażników miejskich i oddawaniu ich w leasing Niemcom, o prezydencie miasta z koziołkami w herbie... Nie można pominąć jednego: w Kurrantach wybrzmiał utwór muzyczny, którego do tej pory nie nadawała żadna polska stacja radiowa. Tą absolutną prapremierą był X-Rays Confidential kapeli Popular Workshop – nowy Power Play Machiny.
Do jutra. :)
|