Tłusty Czwartek za nami, Walentynki przed nami, ale wszystko na to wskazuje, że to nie koniec możliwości świętowania wszelakich okoliczności. Katalog ‘świąt’ może poszerzyć się o kolejne, które równie radośnie, co dwa wymienione będzie obchodzone w Polsce. Co zasłuży na takie uznanie? Poczciwy naleśnik, serwowany z dżemem, serem lub innym nadzieniem. W Wielkiej Brytanii są one niejako przedmiotem... rywalizacji. Nie chodzi tu bynajmniej o to, kto usmaży ich więcej czy większych, a raczej kto szybciej z nimi dobiegnie do mety. Ułożone na patelni biorą bowiem udział w tradycyjnym wyścigu, organizowanym przez Brytyjczyków na koniec karnawału. No cóż, można i tak się bawić.
Zabawa z naleśnikami na patelni na Wyspach Brytyjskich to mały pikuś w porównaniu z tym, co zamierzał zorganizować dla swoich klientów pewien sklepikarz w podkrakowskich Jerzmanowicach, ubiegający się o sprzedaż alkoholu. Żeby móc ‘zmieścić się’ w przepisach, które generalnie zakazują sprzedaży piwa czy wina w sklepach, znajdujących się zbyt blisko szkoły, kościoła, biblioteki czy ośrodka kultury (musi to być co najmniej 50 metrów), postanowił wydłużyć o 2,5 metra drogę do swojego sklepu, budując przed wejściem do niego... labirynt z łańcuchów. Uznania mieszkańców Jerzmanowic nie zyskał, koncesji na sprzedaż alkoholu też chyba nie.
Ludzie maja różne pomysły - lepsze i gorsze. Władze Sochaczewa, miejscowości niedaleko Warszawy, rozmyślają o budowie prywatnego lotniska dla tanich linii lotniczych i czarterów (umowa z prywatną firmą została już podpisana), a pewna Halinka – dwunastoletnie zaledwie pacholę, wymyśliła sobie, jak przy pomocy skanera i drukarki można produkować pieniądze. Dopóki były jej one potrzebne do zabawy, nie było w tym nic nadzwyczajnego, ale gdy ze sprokurowanymi przez siebie banknotami udała się do szkolnego sklepiku, aby kupić sobie coś słodkiego – zaczęły się kłopoty, nie tylko dla niej. Co zrobić z tą małą fałszerką?
Ponadto, w czwartkowych Kurrantach znalazło się miejsce i na horror, jaki wydarzył się w jednym z zakładów przetwórstwa owocowo-warzywnego (jego sprawcą był wózek widłowy, emitujący ponad normę spaliny i trucizny) i na cudotwórcę z Filipin, będącego lekiem na całe zło (panaceum na schorowaną służbę zdrowia), a także na wieści z Zakopanego (co robić w ‘kurorcie’, gdy śniegu zabraknie). Pani Krysia myła dzisiaj filiżanki z porcelany, tradycyjnie odezwał się mały żółty spryciula i mistrz mowy polskiej.
Aha, kurranci przypomnieli PowerPlay Machiny z tego tygodnia – utwór kanadyjskiego zespołu Hot Hot Heat z albumu Happiness Ltd. z 2007 roku - (Let Me In) oraz o konkursie na kultowy przedmiot w tym roku, ogłoszony przez rzeczone czasopismo (Kurranty wydzwaniały o tym bodajże przedwczoraj). Jah Jah i Vito radzą nie zapominać także o kurantowej ‘malinie’, czyli Kurrancie. Skrzynka mailowa (kuranty@antyradio.pl) czynna jest całą dobę.