Dzisiaj kurranty z łajby – w każdym razie z bliżej nieokreślonej jednostki pływającej. Z niej też można wiele wypatrzyć, a także - przebywając na niej - wiele wyczytać.
Weźmy chociażby taką wiadomość z kręgów biznesu polskiego. Młodemu człowiekowi zamarzył się elegancki zestaw narzędzi, jaki wypatrzył w jednym ze stołecznych hipermarketów. Chciał je posiadać, a niekoniecznie wykładać na nie taką kasę, jaka była w rzeczywistości. Nie stać go było po prostu. Co zrobił? Ano przekleił kod kreskowy z innego towaru, myśląc, że zaoszczędzi w ten sposób gromadę pieniędzy. W rzeczywistości zaoszczędził... cztery złocisze. A ile wstydu się najadł! Nie udało się, ochrona go przyuważyła i wszystko się wydało.
Trzymając się biznesu... Jest nowy sondaż - kogo nie chcielibyśmy zatrudnić na budowie? Chodzi o nacje, oczywiście. Co się okazało? Na pierwszym miejscu uplasował się mieszkaniec byłego ZSRR (skąd by nie był), na drugim Żyd (a widział kto Żyda na budowie?), a potem Arab i Afrykanin. No cóż, Jah Jah zatrudniłby i Araba, i Żyda – na następujących po sobie zmianach, żeby wzbudzić w nich... chęć rywalizacji. I wydaje się, że jest to bardzo słuszna koncepcja – jak mawiał bohater jednego z kultowych filmów.
I znowu o kasie, tym razem wyciąganej z kieszeni podatnika. Chodzi o to, że społeczeństwo dokładało się do tego, aby Ludwik Dorn mógł obcować ze sztuką (wiadomo, człowiek nieraz musi). Były minister spraw wewnętrznych i administracji, znany jako wielki Ludwik, rok temu wziął był wypożyczył z Muzeum Narodowego 18 dzieł sztuki (płócien) i kazał je porozwieszać w pomieszczeniach ministerstwa. Rzekomo promował w ten sposób sztukę (nowoczesne malarstwo). Promował, nie promował, a naród płacił za wypożyczenie. Obrazy zostały już zwrócone, ale kasa poszłaaa. Tysiąc osiemset miesięcznie.
Idąc za ciosem... Należy wspomnieć, że zarabiać potrafią też biedni, bezrobotni Rumuni. Muszą tylko przedtem dać się przeszkolić za unijne pieniądze, jak korzystać z dobrodziejstw komputera. Gdy już się tego nauczą, to znikają wszelakie kłopoty finansowe. Duże możliwości zarabiania daje przecież Internet. Skorzystali z tego skwapliwie mieszkańcy małego rumuńskiego miasteczka i udowodnili, że na naukę jest zawsze odpowiedni czas. Gdyby nie dali się przeszkolić, nie wiedzieliby, że na e-Bayu sprzedawać można różne lipne rzeczy – miejski ratusz, myśliwiec MiG i wiele innych mniejszych i większych.
O pieniądzach można by jeszcze długo. Znajduje się je na ulicy (grubą kopertę, wypełnioną banknotami znalazł rzeszowski policjant), wydaje na remont dopiero co otwartej Trasy Siekierkowskiej oraz wykłada na utworzenie super urzędu w Warszawie. Ponoć dżentelmeni o nich nie rozmawiają, tylko je mają ...
A na zakończenie - pani Krysia pracowicie czyściła zabrudzone złoto, małe żółte rączki zmywały w zmywarce, a mistrz mowy polskiej ćwiczył się w czytaniu. Aha, pojawiła się już nowa Machina – warto ją mieć. Do poczytania m.in. artykuł o kultowych przedmiotach ubiegłych lat.