Wczoraj grali na 'dwa baty' w HRC do północy z kawałkiem, dzisiaj (odświeżeni, czyściutcy, pachnący - tylko ich brać) od rana na stanowisku na KEN. Forma - lepsza niż doskonała. I pajechali.
Były premier Jarosław Kaczyński nagrabił sobie u internautów swoim sposobem postrzegania sympatyków Internetu. W jego ocenie, to piwożłopy i onaniści, którzy całymi dniami siedzą przed monitorem komputera, browar żłopią i oglądają pornograficzne filmiki. Nic dziwnego, że - według niego - użytkownikami sieci łatwo można manipulować, a nie jest to dobre. Kto wiatr sieje, zbiera burze – jak stanowi przysłowie. Trzeba tylko bacznie obserwować... helskie lasy, porośnięte chronioną roślinnością. Lubi szaleć na ich duktach, dosiadając quada (były) pan premier, gdy wybierze się w odwiedziny do swojego brata Lecha, przebywającego w prezydenckim ośrodku na Helu. Zaobserwować to mało, trzeba donieść, jako że Jarosław Kaczyński łamie prawo! Jeśli quad jest zarejestrowany jako pojazd specjalny, to kierujący nim musi mieć prawo jazdy kategorii B, a jeśli jest zarejestrowany jako motocykl – prawo jazdy kategorii A. Tak się składa, że (były) premier nie ma żadnego... Jazda bez uprawnień kosztuje tylko 300 złotych, droższe jest niszczenie chronionej roślinności – tu trzeba wyłożyć tysiaka. Do boju rodacy! Porządek musi być.
Prawa powinni przestrzegać także polscy żołnierze, pełniący misję w Bośni i Hercegowinie, a ci na odwrót, naginali przepisy prawa i... Matko Przenajświętsza... wyłudzali pieniądze od polskiego rządu. Chodzi o to, że przebywając za granicami kraju, żołnierze otrzymują ‘diety’ (jak każdy delegowany Polak), ale nie należą się im one, gdy wojacy wybiorą się na urlop poza krajem pełnionej misji. Trudno było naszym walecznym (dla idei) żołnierzom z tym się pogodzić, w końcu wiedzą, że pecunia non olet. Pokombinowali trochę i... udało im się splamić polski mundur.
Trzymając się wątku pieniądza... W pięknym mieście Żaganiu, w samo południe i w samym środku miasta, pewien żaganin (niejaki pan Marek) postanowił był sprawić świnię, którą nabył drogą kupna. Z honorami przywiózł ją pod dom taksówką i przystąpił do obróbki – opalania, a następnie dokładnego ćwiartowania padliny i oddzielania mięsa od słoniny. Niecodziennego widoku nie mogli znieść co wrażliwsi sąsiedzi i zawezwali straż miejską. Ta chyżo przyjechała, a jakże. I tu znowu należałoby podeprzeć się mądrością ludową, która stanowi, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą... Gdzie świnię ćwiartują, tam kawałki mięsa lecą, a to w miejscu publicznym jest niedozwolone. W majestacie prawa strażnicy wymierzyli panu Marku mandat... za ‘rzucanie mięsem’ (przeklinanie).
Niespokojnie jest nie tylko w Bośni i Hercegowinie, w polskiej telewizji też. Tu trwa wojna na... poranki. Stacje (Dwójka, TVN) zarzucają sobie nawzajem kopiowanie pomysłów. Zerżnięty już został przegląd prasy, podobnie jest z pytaniami do eksperta, zapraszanego do studia. Do awantury nie dołączyła Jedynka, ale tylko ona zachowała swoje oryginalne dywagacje... kawa czy herbata... oczywiście na śniadanie.
Ponadto: osrajparki po holendersku (z elementami legalnego seksu na trawniku); o przekrętach posłów Europarlamentu; o dorożkach i szkapach dorożkarskich w Krakowie. Wybrzmiał oczywiście Power Play Machiny - Satain Said Dance ‘ameryckiej’ kapeli Clap Your Hands Say Yeah. Tyle w tym dniu po ciężkiej nocy. Zbiórka jutro o 7:00.