Amerykańska sonda nie spadła, spadł natomiast śnieg i wszystkie stołeczne Zenki wzięły się za odśnieżanie ulic.
Zasypało nie tylko chodniki. Zasypane (chociaż właściwszym słowem powinno być – ‘zapchane’ lub ‘zalane’) próbami dostania się na stronę kupbilet.pl zostały serwery portalu, który miał zająć się przyjmowaniem zamówień i późniejszą dystrybucją biletów na Euro 2008. Znowu zawinił człowiek. Gdyby ludzie tak bardzo nie chcieli (kupić sobie biletu na mecz), gdyby nie wchodzili tak gremialnie na stronę, wszystko by grało. A tak, zatkało się i istnieje obawa, że Polacy na mistrzostwach Europy w piłkę kopaną mogą być reprezentowani jedynie przez piłkarzy. Polskich kibiców na meczach nie uświadczy się z powodu nie tak, jak należy zorganizowanego rozdawnictwa biletów. Rozdawnictwa na sposób polski.
W Koszalinie zawrzało, a powodem emocji jest nowy pierdel(ek), jaki za sześć milionów złotych (z portfeli podatników) objawił się społeczeństwu. Wygląda imponująco – chodzi oczywiście o wnętrze. Szerokie korytarze, wyłożone eleganckimi kafelkami, w łazience lśniące umywalki i kabiny prysznicowe, w zasięgu ręki (więźniów) nowocześnie urządzona kuchnia. Osadzeni, chociaż zamknięci, czują przestrzeń - na każdego z nich przypadają co najmniej trzy metry kwadratowe. Wstęgę na otwarciu przybytku przecinał sam szef Służby Więziennej, o czymś to musi świadczyć. Niby zakład karny, gdzie trafia się z określonych powodów - raczej za karę, a nie w uznaniu zasług - a wydaje się, że czas w nim można spędzić jak w luksusowym hotelu. No cóż, nic tylko gwałcić, napadać, rabować i... dać się zapuszkować. Ale wyłącznie do więzienia w Koszalinie.
Nie trafi tam agresywny jamnik, który swojego czasu starł się z grudziądzkim strażnikiem miejskim, ponoć go lekko poturbował i z tego powodu miał sprawę w sądzie. Został uniewinniony. Sąd w uzasadnieniu podał, iż jest rzeczą niemożliwą, aby pies wielkości jamnika mógł zaatakować twarz dorosłego człowieka. No rzeczywiście, to byłby wyczyn nie lada... chyba, że... niee, strażnik nie mógł przecież leżeć na ziemi...
Emerytom często trudno związać koniec z końcem, nawet tym mieszkającym za granicą, w krajach, gdzie system emerytalny jest lepiej pomyślany, emerytury wyższe niż w Polsce i tytułem ich rewaloryzacji nie dostają podwyżki takiej jak ich ‘koledzy’ w kraju nad Wisłą. Pewna 70-letnia Brytyjka postanowiła sobie dorobić. Uzbrojona w nóż udała się na pocztę z zamiarem dokonania napadu. Kasjerka w okienku oniemiała ze zdziwienia, gdy zobaczyła w ręku staruszki tę broń, zdołała jednak wszcząć alarm. Gdy zawyły syreny, staruszka znikła bez śladu i... bez pieniędzy, oczywiście.
Inne kurrantowe wiadomości – jak chociażby o odszkodowaniu w wysokości ponad miliona złotych, jakie dostała od PZU Anna Kalata, minister w rządzie PiS – musiały postawić na równe nogi, bez konieczności wypicia (całkiem spokojnie) trzeciej kawy, ale zakończmy tego newsa informacją o charakterze... edukacyjnym. Przyda się w życiu. Chodzi o sposoby na udaną randkę (szczególnie pierwszą), wśród których ważne wydaje się być m.in. aby mieć na niej pod ręką garść aktualnych plotek, ograniczyć komplementy do minimum, nie szarżować z wydatkami i nie traktować spotkania jak rozmowę o pracę. Nic to jednak. Zdaniem naszych Kurrantów, na pierwszą i na każdą następną trzeba zjawić się w elegancko wyczyszczonych butach. Nieoceniona pani Krysia wiedziała (jak to się robi) i powiedziała.