Chodzi o traktat lizboński i ‘dobrowolną degradację’ pięknego kraju nad Wisłą w przypadku jego przyjęcia bez PiS-owskich poprawek w ustawie ratyfikacyjnej - jak uważa prezydent Kaczyński. Zabrał wczoraj w tej sprawie głos. Kto nie wzruszył się (czytaj: nie chlipał, nie płakał, nie wył) słuchając tego orędzia, musi mieć serce z kamienia. Takiego wystąpienia (w sensie podniosłego) jeszcze nie było. Wyciskało łzy i rzucało na kolana. Słowa głowy państwa leciały na tle muzyki z serialu Polskie drogi, mnóstwo było w orędziu odniesień do rodzinności, wartości narodowych, bezpieczeństwa Polaków. Poza muzyką, słowa okraszały zdjęcia, ukazujące co Polakom zagraża i przed czym (kim) trzeba ich bronić. Wszystkiego było tyle, co rodzynek w dobrym serniku wielkanocnym.
A skoro Wielkanoc wywołana została przy okazji do tablicy, to należy pamiętać nie tylko o serniku, ale także o szynce i jajkach. Bez nich nie ma stołu wielkanocnego. W sklepach bez trudu można dostać szynkę wysoko wydajną, która różni się od normalnej... zawartością szynki w szynce. Chodzi o to, że niektórzy masarze potrafią z kilograma mięsa wyprodukować nawet 2 kilogramy szynki (sic!), a to, że poza mięsem jest w niej chemia w najczystszej postaci (azotany, azotyny) oraz inne wypełniacze (algi morskie), to już absolutny szczegół. W szprycowaniu szynki wodą i chemią i tak ustępujemy Brytyjczykom, którzy rocznie zjadają dwa razy więcej takich ‘ulepszaczy’ niż Polacy.
A co z jajkami? W nie także należy zaopatrzyć się na te święta. Nie ma problemu – na rynku jest ich w bród. Są jaja świeże, jaja od baby, jaja od chłopa, jaja wiejskie i ekologiczne. Jeśli chce się kupić prawdziwie zdrowe jajo, trzeba patrzeć na pieczątkę odciśniętą na jego skorupce i wybierać tylko te z ‘zerem’. Zniosła je na pewno kura, która nie była uwięziona w kurniku, mogła sobie chodzić to tu, to tam i wydziobywać z ziemi to, co chciała. Dobrze wiedzieć, tylko że sklepach bywają zazwyczaj te z ‘trójką’, najgorsze. A może one są ‘made in China’?
Zmieniając temat, zajmijmy się trochę młodzieżą. Są żywe dowody na to, że polska przyszłość narodu jest zdolna i wybitna. W jednej z miejscowości w Wielkopolsce (Międzychód), gimnazjaliści produkowali banknoty 20-złotowe i puszczali je w obieg, wykorzystując w tym celu młodszych kolegów, których wysyłali z tą forsą do sklepu po zakupy. Należałoby chyba wykorzystać jakoś te artystyczne umiejętności młodych międzychodzian. To sztuka dobrze podrobić pieniądze mając zaledwie naście lat! Nie wiadomo jak dalece ich zdolności mogłyby rozwinąć się, gdyby im trochę pomóc...
W Ameryce, w Los Angeles, na młodzież też nie powinno się narzekać. Pewna nastolatka uratowała życie swoim koleżankom i kolegom, znalazłszy się w sytuacji jak z filmu. Otóż, jechała takim ‘ameryckim’ gimbusem, za kierownicą którego siedziała kobieta, która w pewnej chwili straciła przytomność i gimbus wpadł w poślizg. Przytomności nie straciła dziewczyna – szybko przejęła kierownicę i zapobiegła groźnemu wypadkowi. Wszystko dobrze się skończyło, chociaż dla niej nie do końca. Wyleciała ze szkoły, bo w tym czasie, zamiast na lekcjach – była na wagarach.
Sprzedać stare życie, by kupić nowe... Tym żyje pewien Australijczyk, zaznawszy rodzinnych zawirowań. Ciekawe, czy ktoś ze słuchaczy Kurrantów podziela ten pomysł... Do jutra. Spotykamy się o 7:00.