Matko Przenajświętsza, tego w historii AntyRadia i jakiejkolwiek innej komercyjnej stacji jeszcze nie było! Kurranci ogłosili strajk! Zapowiedzieli co prawda gadanie do sitka, ale w ramach sporu zbiorowego (z samymi sobą) nie będą nic jeść, ani pić. Oczywiście nie obyło się także bez postulatów płacowych. Ale z drugiej strony, tak całkiem obiektywnie... różne grupy zawodowe już strajkowały, to oni nie mogą? Oczywiście, że mogą. W jednym ze śląskich miast, w ramach akcji protestacyjnej stanął nawet hipermarket. Szefostwo i zarząd do końca nie wierzyło, że może to nastąpić, a jednak nastąpiło.
Kurranci strajkują i nie jedzą, ale krawaciarze Urzędu Marszałkowskiego nie mieli powodu powstrzymywać się od jadła, nawet jeśli były to tylko sładkersy. O co chodzi? No właśnie o słodycze. Marszałek województwa mazowieckiego ogłosił przetarg, w ramach którego wydał ponad dziewięćdziesiąt tysięcy złotych na łakocie dla swoich urzędników. Teraz dokumentacja z nim związana będzie poddawana analizie, czy na różne ciasteczka, paluszki, cukierki i czekoladki nie wydano za dużo. Równie dobrze może się okazać, że za mało, a to przecież ważna rzecz, aby wydać tyle, ile trzeba.
Przetargi w ogóle są bardzo istotnym elementem życia publicznego. Szef ZUS w Zduńskiej Woli też rozpisał przetarg, a jego przedmiotem był odpoczynek dla urzędników. W grę wchodziły tylko ciepłe kraje (widocznie bidusie są niedogrzane i już nie mogą doczekać się wiosennego słońca) i dlatego padło na Tunezję. Naprawdę trzeba pogratulować pomyślunku, brawo misiu! Może w nagrodę powinno się kupić urzędnikom ZUS ze Zduńskiej Woli one-way tickets? Po co mają wracać do kraju, gdzie czeka ich tylko ciągłe użeranie się ze zbyt niskimi emeryturami emerytów i zbyt niskimi rentami rencistów. Bez sensu.
To, że Polak potrafi może być naprawdę dyżurnym sloganem. Jeden taki wyjątkowo potrafił – nawet kilka razy. A co? Ano umierać i ożywać. Niby miał powody – długi, które w żaden sposób nie chciały 'umierać’ razem z nim, a nawet zmaleć ani na jotę. Kurranci doradzaliby mu strajk, zamiast udawanie, że przenosi się na łono Abrahama. Oni sami (znaczy się Jah Jah i Vito) bardzo sobie chwalą swoją akcję protestacyjną. Po strajku planują pojechać do Tunezji na wczasy z ZUS, albo do USA, chociaż... podróż za Wielką Wodę jest trochę męcząca i upierdliwa. Wszystko przez celników amerykańskich, którzy zatrzymują na granicy każdego przybyłego - bez względu na to czy on z Europy, czy Azji - i... mordują za sprzęt elektroniczny typu laptok i komóra. Nie wiadomo, czy to w trosce o bezpieczeństwo czy dlatego, że słyszeli o przypadku ministra Ziobro...
Spośród wszystkich mniej lub bardziej hiobowych wieści, jakie wybrzmiały dzisiaj w Kurrantach, hitem dnia była jednak bajka o złym Donaldu Tusku, przebranym za Czerwonego Kapturka, który obiecuje po wyborach nie wiadomo co (czytaj: złote góry) i słowa nie dotrzymuje. Jest też i gajowy, który tak, jak w prawdziwej bajce może naprawić zło. Kto wcielił się w tę postać? A któż inny mógłby, jak nie były premier. Nowa kreskówka ma mieć swoją premierę w telewizji dzisiaj wieczorem. A tak w ogóle, to członkowie PiS mają chyba wyjątkowe zdolności do kręcenia filmów. Poprzednim razem wsławili się kreskówką o pluszaku (w tej roli kot Silvester), otwierającym lodówkę i ukazującym jej bogate wnętrze. Tym razem klasyka, którą każdy zna. Naród czeka na następny.
A co przyniesie jutro? To się okaże. Pobudka o 7:00.