Powszechnie nielubiany poniedziałek za nami, witaj wtorku!
W drugi dzień tygodnia też są Kurranty, wydzwaniające lepsze i gorsze wiadomości. A co dziś, poza gośćmi, którzy wyjątkowo jakoś obrodzili? Bo to i profesor Władysław Bartoszewski - stały już (a przynajmniej częsty) gość audycji, dzisiaj zabierający głos w temacie winniczków, i cała klasa IV a z warszawskiej podstawówki nr 340, która wzięła była zerwała się z lekcji i ochoczo przybiegła na KEN, by odpowiedzieć na parę pytań z zakresu wiedzy obywatelskiej..
No to może w telegraficznym skrócie: o tym, że zdecydowanie lepiej zdrowym być i nie chorować, bo można nie doczekać wizyty lekarskiej STOP; o zlocie sępów na Podkarpaciu, gdzie zwolnił się etat na senatorski stołek, a chętnych do jego objęcia całe mnóstwo (chętnych i mających wyjątkowo ‘ogromne’ pojęcie o problemach Ziemi Podkarpackiej) STOP; o planach stworzenia w Polsce (w okolicach Chrzanowa, skąd pochodzi ‘moja babiczka’) miasta jak z bajki, w którym niczego nie będzie brakowało, takiego polskiego Las Vegas z trzema enklawami – rodzinną, rezydencjonalną i produkcyjną STOP; o kalendarzu premiera Tuska, w którym każdego dnia nie ma czasu na nic STOP; o swataniu prawie prawdziwego Polaka, kochającego (na razie) bardziej pierogi i żurek, niż Dodę STOP; w wątku emeryckim - o zamiarze oddania panu prezydentu Kaczyńskiemu medalu za zasługi i okazanie w ten sposób sprzeciwu obywatelskiego z powodu ‘pana Rogera’ (jak on śmiał zostać Polakiem!), a także o tym jak wyżyć za całe 5 zetów przez miesiąc STOP; o epidemii odry daleko za Odrą – w Austrii i Szwajcarii, gdzie mają być rozgrywane mecze w ramach Euro 2008 i kto za tym stoi (wiadomo: Chińczycy!) STOP.
Aha, wybrzmiał nowy power play Machiny – Foals zaśpiewali o czerwonych skarpetkach (Red Socks), a skośnooka spryciula o zwinnych rączkach (niech go dunder...) gmerał coś przy sterowniku i izolacji.