Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 24 2012 10:09:09
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Lecimy? Polecieliśmy...
Stół Z Powyłamywanymi NogamiTaka pogoda mogła zdarzyć się tylko trzynastego, wszystko jedno jakiego miesiąca. Trafiła się dzisiaj – 13 czerwca. Brzydki, chmurno-deszczowy dzień, który nie sprzyja dobremu nastrojowi, a wręcz przeciwnie – może go zupełnie zepsuć albo wpędzić w melancholię. Padało cały czas, mniej lub bardziej intensywnie. Jak to niektórzy mówią, ‘psia pogoda’, a w taką podobno nawet psa trudno wypędzić z domu. Psa tak, ale nie ją. Ona wypuściła się wręcz sama i poleciała... hen, prosto z warszawskich Bielan na Żurawią do studia Antyradia. Wszak nie ma złej drogi do mojej niebogi... O kim mowa? O lubiącej m.in. mądrości ludowe, którymi podpiera się od czasu do czasu z przyjemnością, dzisiejszej gościówie Pawła. Była nią niżej podpisana Agrafka, znana pod takim nickiem i takim imieniem jedynie wśród społeczności AntyFanowskiej, wśród innych natomiast występująca jako Hanna Sylwestrowicz.

Poza przysłowiami, porzekładami i wszelakimi innymi mądrościami ludowymi, tudzież generalnie ‘zabawą’ językiem, praktykowaną na co dzień w życiu zawodowym (jak to u lingwisty stosowanego bywa), lubi też latać. Latać w tym dosłownym znaczeniu, czyli przemieszczać się z miejsca na miejsce na skrzydłach samolotu. Metalowy ‘potwór’, potrafiący pokonać tysiące kilometrów w relatywnie krótkim czasie, frunąc w powietrzu na wysokości kilku tysięcy metrów, nie wzbudza w niej uczucia strachu. Tak samo pewnie i bezpiecznie czuje się w nim, jak na lądzie lub morzu, podróżując samochodem czy pociągiem albo też statkiem.

Należy przyznać, że podróżowanie samolotem, to ogromna oszczędność czasu, pewna wygoda i bezpieczeństwo, ale nie wszyscy tak to widzą i tak do tego podchodzą. Mnóstwo ludzi nie lubi tego środka transportu, unika jak ognia i nie widzi powodu do zachwytu nad nim. Są tacy, którzy wcale nie są zadowoleni (delikatnie rzecz ujmując), gdy przyjdzie im fruwać w powietrzu na urlop, krótszy lub dłuższy wypoczynek, bądź też konferencję czy inne spotkania zawodowe. Lecą, bo nie mają innego wyjścia, chociaż na samą myśl o podróży samolotem dostają dygotek, gęsiej skórki, wysypki, bólu brzucha, mniejszej lub większej histerii. I to bez względu na to, czy lecą po raz pierwszy w życiu, czy po raz pięćdziesiąty.

Panicznie boją się wsiąść do samolotu. Jak to określił jeden z biesiadników – ‘dupę mają pełną strachu’ i nie raz nie obejdzie się bez ‘znieczulenia’ promilami zanim to zrobią. Wolą nadłożyć drogi, znosić niewygodę i zmęczenie, a nie zdawać się na kondycję i zdolności innych. Powód? Widmo katastrofy, której może ulec metalowy ptak, a która to przecież może zdarzyć się i w podróżach innymi środkami transportu, niekoniecznie samolotem. Paraliżujący strach i obawa, a paradoksalne w tym wszystkim jest to, że latanie nadal uznawane jest za najbezpieczniejszą formę transportu, o czym jasno stanowią statystyki, wykazując czarno na białym, że w o wiele większym stopniu ryzykuje się życiem jadąc samochodem, autobusem, pociągiem czy nawet rowerem albo płynąc jakąkolwiek ‘balią’ po morzach i oceanach.

Dużo o lataniu było przy dzisiejszym stole z powyłamywanymi nogami, ale taki właśnie ciekawy, wyrrrazisty i wzbudzający konkrrretne emocje temat (jak zawsze zresztą) Paweł wytrzepał z rękawa i rzucił do omówienia przez biesiadników, skupionych przy blacie. A skoro było o lataniu i fruwaniu wszelakim (paragliding, lotniarstwo, szybownictwo), obawach i przyjemnościach  z tym związanych (bo są oczywiście takowe), to nawiążmy może jeszcze odrobinę do dzisiejszej gościówy.

Przyleciała jak na skrzydłach (chociaż metrem), bez najmniejszych obaw, a z przyjemnością właśnie, aby skonfrontować się i z pytaniami 'z grubej rury', i z różnymi prowokacjami, i z niespodziankami, o których wujcio ledwo napomknął wcześniej na antenie, a które miały ją spotkać. Jedną z nich okazało się być żółte jak gruszka mango prosto z Indii - soczyste, rześkie i zniewalające, w smaku przepyszne i generalnie wywołujące stan bezbrzeżnej ekstazy. I to był niejako punkt wyjścia, aby polecieć po całości... cokolwiek miałoby to znaczyć, łamiąc przy okazji konwenanse, jeśli w ogóle takowe występują w postmodernistycznym paśmie poszukiwaczy przygód. Ale czy nie jest to sposób na chmurny, ponury, deszczowy dzień i oklapły nastrój, któremu bezwzględnie zawsze należy stawiać opór i pokazywać gdzie raki zimują?  Czy jest coś lepszego niż śmiechem go zabijać, a dodatkowo koić się wspaniałą muzyką, misternie dobraną i puszczaną przez Pawła?

Dzisiejszy Blat jest możliwy do odsłuchania – wystarczy kliknąć TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję