Antypolski początek miała wtorkowa Antylista. Chodziło o program kabaretowy w jednej z angielskich stacji telewizyjnych, który obraził narodowe uczucia przebywającego na Wyspach rodaka. Niestety, Michał nie dołączył do powszechnego oburzenia, któremu łamy użyczył Super Express. Wręcz przeciwnie, w obraźliwych słowach angielskiego satyryka - Polki do łóżek, a nie do zbierania kartofli, dopatrzył się raczej komplementu pod adresem polskiej płci pięknej. A skoro o łóżku mowa, to natualną konswekwencją tego tematu były filmy porno. I to nie byle jakie, bo sequle słynnych produkcji, by wymienić tylko "Wymię róży". Jak to ładnie ujął producent filmów porno - takie parafrazy nie są naruszeniem praw autorskich, a fabuły nierzadko nawiązują do oryginałów.
W rolę bohatera, niekoniecznie filmu porno, wcielił się tymczasem Wojciech Olejniczak, który skokiem na balkon, uratował życie uwięzionej w płonącym mieszkaniu kobiety. Od tej pory Wojtek nie jest już zwykłym Wojtkiem, tylko SuperWojtkiem vel LiDmenem.
Wydarzeniem wtorkowego wydania Antylisty było jednak requiem dla IV RP w wykonaniu Jerzego Urbana, który "córce Polski B i ojca Rydzyka" poświęcił wyjątkowo mocnego kalibru epitafium. Jako przyczynę zgonu wskazał raka cnoty; tej samej cnoty, która o szóstej rano budziła Polaków pukaniem CBA do drzwi, tej samej, która wygrała Powstanie Warszawskie, Kampanię Wrześniową i już ruszała z Odsieczą Brukelską. Wobec zapowiadanego zmartwychwstania, naczelny "NIE" poradził wdzięcznemu narodowi uszczelnić grób IV RP żelbetem.
A koniec było o Mandarynie-Margarynie, a ciężar gatunkowy tej wiadomości Michał skwitował we właściwy sobie sposób: otyli może i żyją krótko, ale przynajmniej umierają syci.