 Pochłonięty obowiązkami zawodowymi Kasprol (ku uciesze większości) na swe zastępstwo oddelegował Pawła Lorocha i... dziaaaaało się. Słowem kluczem był dziś gadżet. Wydawać by się mogło – cóż można ciekawego z tego wyciągnąć? A tymczasem, dyskusja rozgorzała i to na wielu frontach. Paweł pytał słuchaczy o poglądy i upodobania, które są najbliższe, najczęściej używane, których używamy na co dzień itp.
Lista jest dłuuuuuuga. Oto z jednej strony gadżety iście japońskie/chińskie, jak interaktywna doniczka na kwiatki, która po podpięciu (na port USB) do komputera wyraża swoje emocje (sic!); nylonowy wytatuowany rękaw; wibrująca opaska na rękę informująca, że ktoś do nas dzwoni; podwodne migocące światła do wanny; cyfrowy breloczek, który pomieści wiele zdjęć.
Z drugiej, rzecz tak prozaiczna jak elektryczna szczoteczka do zębów; ładowarka czy latarka na dynamo; scyzoryk z pierdyliardem funkcji; telefon komórkowy z radiem, aparatem i wysyłaniem maili (czy to nie jest tak, że coś, co kiedyś było gadżetem, z czasem staje się normą i czymś, bez czego nie wyobrażamy sobie życia?); klamka (najzwyklejsza, a przydatna w PKP do otwierania zamkniętych przedziałów); wentylator; breloczek z lampką (żeby do dziurki łatwiej trafić...); smycz Antyradia, do której przywieszona jest karta do drzwi; otwieracz do butelek; iPhone 3G; alkomat.
A z trzeciej kwestie językoznawcze i onomastyka gadżetów i rzeczy im pochodnych. Takie słowa jak wihajster, dinks (dynks), przydasie (zwłaszcza w torebce damskiej), takie tu i takie te (jak w „Bóg zapłać” Lao Che), ten teges, kulifant, chujumuju, mandżur (bagaż), ustrojstwo, kuciupki, duperszmit, fizdrygulłka, sztamajza, dzińdziboły (wszelkie kobiece ozdóbki – kolczyki, wisiorki itp.), koromysło (stary lub duży samochód), chrupek (stary samochód), ciulwajs, duperszwancen, durnostojki vel kurzołapy, "latały" w co drugim mailu. :)
Radości było co niemiara! Do usłyszenia (z Pawłem) jutro! A z dr. Kasprolem w czwartek. Aha, ulubionym gadżetem Pawła jest czerwony prostokątny guziczek-lampka z napisem ON, który oznajmia, że mikrofon jest włączony, a hormony szczęścia wędrują do żył. :)
|