"Pomysłowy Dobromir", "Koziołek Matołek", "Wiklinowa Zatoka", "Pyza na polskich dróżkach" - to sztandarowe seriale rysunkowe, które powstały w Studiu Miniatur Filmowych.
Gościem dzisiejszego wydania programu był pan Eugeniusz Gordziejuk, szef produkcji miniatur filmowych, od 32 lat pracujący w SMF. W studiu zaszeleściły foliogramy z rysunkami postaci z tychże filmów. Niestety takich folii jest coraz mniej, ludzie zastępowani są przez komputery. Aby powstała sekunda filmu animowanego potrzebnych jest około dwudziestu czterech takich rysunków. Każda z folii to praca wielu, wielu ludzi. Reżyser tworzy projekty plastyczne postaci, nadaje im kolory. Nad tymi pracami czuwa także sztab dekoratorów i plastyków. By lepiej wyobrazić sobie jak wiele godzin trzeba spędzić przy jednym projekcie, pan Eugeniusz podał jako przykład film "Triumf Pana Kleksa", do którego namalowano około 87 tysięcy obrazków na celofanie.
Gość zaprosił słuchaczy do udziału w konkursie na własny film rysunkowy. Stowarzyszenie Filmowców Polskich do 15. listopada czeka na projekty od wszystkich, którzy mają pomysły i chęci. Film taki powinien trwać od 3. do 5. minut. Pięć najlepszych scenariuszy zostanie nagrodzonych. I to nie byle jak, bowiem zostaną one sfinansowane i wyprodukowane w profesjonalnym studiu. Admirałowie ogłosili także swój konkurs na scenariusz, w którym do wygrania są foliogramy przyniesione przez pana Eugeniusza. Piszcie! machina@antyradio.pl
Mimo, że większość wytwórni filmów rysunkowych upadła, SMF wciąż prężnie działa. W przyszłym roku obchodzić będzie swoje pięćdziesięciolecie. Przez ten czas zdobyło około trzystu nagród na festiwalach polskich i zagranicznych. Obecnie jest w trakcie tworzenia nowej dobranocki opowiadającej o podróżach po wszystkich krajach Europy. Ponadto w telewizji wciąż pojawiają się stare seriale rysunkowe, mało tego, są bardzo modne wśród młodych widzów.
W drugiej godzinie programu Admirałowie zajęli się fenomenem naszej rodzimej produkcji, skierowanej do trochę starszych odbiorców, mianowicie "Włatcami Móch". Na ich temat wypowiedział się telefonicznie ojciec filmowego Czesia, producent z wrocławskiego studia RMG, Paweł Pewny. Opowiedział o tym, że tak naprawdę jego filmy nie są (jak mogłoby się wydawać) "ostre". To, że bohaterowie czasem przeklinają o niczym jeszcze nie przesądza. Niektóre brzydkie słowa brzmią bardzo ładnie, zależy tylko w czyich ustach. Bohaterów czekają przenosiny do sal kinowych, trwają już prace nad pełnometrażowym filmem. Oprócz tego, że jest to opłacalny interes, to także bardzo fajna zabawa i sposób na stworzenie swojego portfolio. Liczy się jednak przede wszystkim stworzenie czegoś, co będzie się podobało ludziom.
W dyskusji mailowej słuchacze wyrażali raczej pochlebne opinie na temat "Włatców Móch", trafiały się jednak głosy sprzeciwu, zwracające uwagę na to, że Czesio i spółka przejedli się. Niemniej jednak Admirałowie liczą na to, że wersja kinowa osiągnie sukces na miarę serialu.