Dziś do studia AntyRadio Machiny przybyły dwie singielki - Kasia i Gosia. Należą one do klubu Połówka Pomarańczy, który zrzesza singli z dużych miast (m.in. Łódź, Warszawa, Wrocław, Trójmiasto, od jutra także Kraków) w Polsce. Postanowiły obalić mit jakoby singlami były osoby, które nie dają sobie w życiu rady. Cóż więc znaczy być singlem w XXI wieku? Przede wszystkim są to osoby, które w swoim życiu bardzo wiele osiągnęły, mają około 30-40 lat i mimo to nie marzą o założeniu rodziny. Żyją tak szybko, że nie mają nawet kiedy o tym pomyśleć. Mają swoje pasje, marzenia i chęć ich realizowania. Nawet będąc w związku z drugą osobą, ludzie są często singlami mentalnymi. Chcą sami o sobie decydować, sami organizować sobie czas i w pewnym momencie okazuje się, że ich partner tylko im w tym przeszkadza. Singlami są również osoby, które były w związkach, które się rozpadły. Nie chcą wiązać się ponownie z braku czasu i chęci przeżywania wszystkiego raz jeszcze. Puszczają mimo uszu pytania ciotek, babć i kuzynów "kiedy Ty w końcu się ustatkujesz? Przyprowadź do nas narzeczonego/narzeczoną". A na ślubach, na których bywają, na pytanie "a kiedy przyjdzie czas na Ciebie?" odpowiadają tylko uśmiechem. Po to, by na najbliższej stypie, życzliwej osobie odpłacić się takim samym pytaniem.
Kluby singli nie spełniają funkcji biur matrymonialnych. Nie leży w ich intencji znajdywanie ludziom drugich polówek. Chociaż oczywiście jeśli tak się zdarzy (a w Warszawie, w klubie Połówki Pomarańczy poznały się dwie pary, z czego jedna ma już dziecko), to nikt nie wyrzuca ich z klubu. Chodzi o to, by stworzyć takie miejsce, gdzie nie będą się źle czuć w towarzystwie par. Już 8. listopada jedna z singlowych imprez odbędzie się w Warszawie, przy ulicy Hożej 50 w klubie Milch. Natomiast jutro w Krakowie otwarcie nowej filii Połówki Pomarańczy, na które zaprosiła wszystkich (telefonicznie) Katarzyna (również działaczka). Będą pomarańczowe drinki, nauka tańczenia salsy i inne atrakcje.
Słuchacz Piotr zapytał czy nie jest tak, że singiel to nowe, modne określenie na starego kawalera lub starą pannę? W żadnym wypadku! Singiel jest samodzielny, ma kasę, pasję, nie płacze po kątach, bo mimo, że jest sam, to nie jest samotny. Może robić dużo więcej rzeczy niż będąc w parze. Nie przytłacza go szara rzeczywistość i problemy życia rodzinnego. Bycie singlem to trochę wygodnictwo, trochę egoizm. Jest to także forma buntu przeciw ogólnie przyjętym zasadom, że do któregoś roku życia należy koniecznie wstąpić w związek małżeński i zająć się płodzeniem dzieci.
Gdy Panie opuściły studio, singlowie Jah Jah (który ma mieszane uczucia, bo jednak człowiek jest istotą społeczną) i Vito zajęli się dyskusją mailową dotyczącą singlowania. Monika napisała, że jej marzeniem jest to, by nigdy nie musiała iść na taki singlowy wieczorek taneczny. Wydaje jej się, że jest to sztuczne i że mimo wszystko ludzie ci szukają kontaktu z innymi, bo są samotni. Podobnie uważa inna słuchaczka - być może single zrzeszają się dlatego, bo podświadomie szukają swej drugiej polówki. Piotr napisał, że bycie singlem wymaga dużej odwagi, przecież samotna starość to coś, czego boimy się najbardziej. Stan ten ma także wiele plusów - cała wypłata jest dla singla, nie musi się on martwić o to, że dzieci potrzebują nowych butów, można odwrócić się za każdą dziewczyną na ulicy, mało tego, można ją nawet zaczepić!
Maszyniści podsumowali dzisiejszy wieczór stwierdzeniem, że wszystko jest dla ludzi. Admirałowie nie potępiają ani singlowania (chociaż badania dowodzą, że osoby samotne żyją krócej - mają za dużo stresów, z którymi muszą radzić sobie same), ani bycia w związkach. Wręcz przeciwnie - są za eksperymentami towarzyskimi! :)