Nikt z biesiadników, zgromadzonych dzisiaj przy stole nóżek pozbawionym, nie miał najmniejszej wątpliwości, że oto ma do czynienia z niedościgłym mistrzem w swoim fachu. Mistrzem, którego wielbią tłumy. I nie ma w tym żadnej przesady. W końcu ulubieńcem publiczności mniejszych lub większych sal koncertowych, sympatykiem słuchaczy radia i widzów telewizji nie zostaje się ot tak, jak gdyby nigdy nic. Trzeba na to sobie zasłużyć i zapracować.
O kim mowa? O dzisiejszym gościu Pawła. Był nim… jeden z rodu Kaczyńskich, nazwany kiedyś – bodajże przez jakiegoś dowcipnego dziennikarza – ‘trzecią kaczką IV RP’. Ze względu na wzgląd, z określeniem tym pogodził się, a ustępując z pierwszej pozycji, jaką zajmował wśród noszących to nazwisko na całej kuli ziemskiej, wykazał się wrodzoną sobie skromnością i pokorą, tudzież poczuciem humoru. Taaa... Trzeci, a nie pierwszy czy też drugi, oznacza jedno: Paweł nie spotkał się dzisiaj z Jackiem czy Plackiem z filmu O dwóch takich co ukradli księżyc, tylko z Bogusławem Kaczyńskim - legendarnym maestro w muszce, znanym wszem wobec i każdemu z osobna, w kraju i za granicą.
W zasadzie nie byłoby potrzeby przedstawiać bliżej gościa, wystarczyłyby te dwa słowa, ale dla porządku odnotujmy, że zaproszenie na dzisiejsze spotkanie przyjął i swoją osobą zaszczycił program Blatem pieszczotliwie zwanym nie byle kto, bo wielki znawca i popularyzator muzyki (fakt - trochę innej niż ta, wybrzmiewająca na co dzień w AntyRadiu), autor wielu programów telewizyjnych, audycji radiowych, publikacji i książek, uhonorowana mnóstwem nagród osobowość telewizji, porywająca od dziesiątek lat miłośników zaczarowanego świata opery i jej młodszej ‘siostry’ - operetki.
Tymi właśnie muzami żyje Bogusław Kaczyński, one stanowią sens jego codzienności. Wszystko o nich wie, nikt nie jest w stanie dorównać mu wiedzą w tej dziedzinie. Zna niemalże na pamięć każdą nutę i każde słowo niejednej opery i operetki, wie wszystko o swoich artystycznych ideałach, zna – bo poznał osobiście – największych artystów tworzących ten wielki świat sztuki. Mijał się z nimi za kulisami wielkich teatrów operowych, bądź też śledził ich występy z zapartym tchem jako widz, siedząc w loży Royal Opera House, Metropolitan czy La Scali. Podziwia ich, przyjaźni się z nimi, z przyjemnością gromadzi pamiątki ich dotyczące. Ma ogromne zbiory fotografii tych, z którymi zetknął się prowadząc gale i koncerty. Wielką jego słabością są diwy operowe, wśród których prym wiedzie Maria Callas. Ją wręcz ubóstwia – przede wszystkim za głos, jakim obdarzył ją los i za talent jaki w sobie ma.
O tym pięknym świecie oper i operetek uwielbia opowiadać, a robi to z ogromną pasją i swadą, niezwykle interesująco, czasami dowcipnie, przepięknie posługując się przy tym rodzimym językiem. No tak, jest Mistrzem Mowy Polskiej. Jego polszczyzna jest w takim samym stopniu legendarna, jak jego nieskazitelne maniery, klasa i elegancja. Jedno, drugie i trzecie wyniósł z rodzinnego domu, w którym panowała atmosfera miłości do sztuki – w tym przede wszystkim do muzyki. Bogusław Kaczyński nie wyobraża sobie, aby można było konfrontować się z wielkimi artystami mającymi na sobie stroje wieczorowe – fraki i długie eleganckie suknie, nie będąc samemu odpowiednio ubranym. Trzeba przygotować się do odbioru sztuki pisanej wielką literą. To też wyniósł z domu.
Bywał w wielkich teatrach operowych i małych salach koncertowych, jeździł rolls-roycem i chodził na piechotę, spał w hotelach eleganckich, że aż strach i… na ławce pod gołym niebem lub na dworcu kolejowym. Wszystko to dla muzyki i z powodu muzyki. Trzy lata temu przeszedł rozległy udar mózgu, został poważnie sparaliżowany. Doszedł już do siebie, ale to nie koniec jego walki o odzyskanie pełnej sprawności. Chciałby więcej – ot chociażby wyruszyć w podróż swoim samochodem do Nałęczowa, aby zobaczyć jak kwitną bzy i jabłonie. Cieszy się, że stosunkowo szybko, dzięki własnemu uporowi i ćwiczeniom, może już zajmować się tym, co robił przez całe swoje dotychczasowe życie. I chce nadal to robić, odrobinę zaledwie zmniejszając tempo, bo… musi. Bo inaczej już nie potrafi. Panie Bogusławie, dużo wytrwałości i dużo zdrowia!
Dzisiejsza audycja jest nagrana i można ją ponownie odsłuchać. Wystarczy kliknąć TU.