Prezentacji regionu i jej stolicy ciąg dalszy. Dzisiaj w postmodernistycznym paśmie poszukiwaczy przygód Małopolska miała więcej niż przysłowiowe pięć minut. Paweł oddał jej szczodrze do dyspozycji cały czas antenowy.
Taka była niejako potrzeba. Dwiema godzinami - tyle zwyczajowo trwa za każdym razem spacerek po grodzie Kraka i jego okolicach - nie opędziłoby się dzisiejszej przechadzki. Nie, gdyż czasu mogłoby być za mało. Na główny jej motyw wybrane zostały bowiem… ekstremalia wszelakiego rodzaju. Doznanie ich w Małopolsce to podobno mały pikuś – jest ich niemało i na wyciągnięcie ręki. Jeden z dzisiejszych rozmówców Pawła – na marginesie: znowu było łączenie z krakowskim AntyRadiem i przekaz nagranego wywiadu z ludźmi, którzy tego rodzaju przeżyciami podnoszącymi poziom adrenaliny w organizmie zajmują się na co dzień - wysunął nawet śmiałą tezę, że żadne inne województwo pięknego kraju nadwiślańskiego nie jest tak ekstremalne pod każdym względem jak Małopolska właśnie.
A dlaczego? Odpowiedź na to podstępne pytanie jest bardzo prosta. To się wie, że region ten ma wyjątkowo sprzyjające warunki geograficzne do oddawania się z lubością sportom wymagającym odrobinę odwagi, a z nią właśnie kojarzą się najczęściej ekstremalia. Są tu góry z wyższymi i niższymi szczytami do wchodzenia (na nie) oraz z mnóstwem szlaków do pokonywania - pieszo lub na rowerach, są skałki do wspinania się (nie tylko w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej), jest także trochę wody - niekoniecznie do wylegiwania się nad nią i moczenia w niej stóp. Fakt, są to sztuczne kąpieliska utworzone w miejscach, w których normalnie nie mogłyby istnieć, ale jest to przecież bez znaczenia. Woda jest wodą, bez względu na to czy stoi, czy płynie.
Jest czym wypełnić wolny czas podczas wakacji lub urlopu w Małopolsce, oj jest. Małopolanom nie brakuje pomysłów jak ekstremalnie zabawić odwiedzających ich gości. Już samo królewskie miasto Kraków, oferując różne atrakcje i mając różne pomysły, jest bardzo ciekawe pod tym względem. To właśnie w nim narodził się swojego czasu paintball, obrosły już odpowiednim klimatem i niejako tradycją. Zabawy w strzelanki farbą, ukrytą w kulkach wypuszczanych z czegoś co przypomina broń pneumatyczną, organizuje się i w samej stolicy Małopolski (hotel Forum), i w jej okolicach – ot chociażby w Niepołomicach. Dużą popularnością cieszą się w regionie skoki na bungee lub ze spadochronem, przejażdżki quadami czy downhill – zjazd rowerem z naturalnego i stromego stoku. Wiadro adrenaliny można także wylać z siebie w parkach linowych. W nich z kolei ‘przechodzi się’ trasę - lub ‘buja’ jak gdyby nigdy nic - będąc zawieszonym na linie wśród drzew, na wysokości czterech metrów. Jak nie przymierzając małpy w gaju.
Nudy na pudy podczas urlopu, wakacji lub weekendu? Hmm… Może się tak zdarzyć, ale jedno jest pewne - nie w Małopolsce! Tu atrakcji jest w bród, a że niektóre spośród nich wymagają wyłożenia niezłej kasy, żeby im się oddać - to insza rzecz. Cieszyć się należy jednak, że nie wszystkie sporty ekstremalne są tak kosztowne. A jeśli już dojdzie się do takiego wniosku, to nie pozostaje nic innego, jak używać sobie do woli.
Także i dzisiejszy, stuprocentowo małopolski, Blat został nagrany i wkrótce będzie można go odsłuchać klikając TU.