Przeszło dekadę temu Fiat 126p został oficjalnie przemianowany na Malucha. Z tej okazji Włodek Zientarski wespół z Przemkiem Frankowskim w paru słowach wspomnieli o tym niegdysiejszym królu polskich szos.
Jego pierwsze egzemplarze kosztowały jakieś 69 tysięcy starych złotych. Natomiast okres gwarancyjny obejmował zaledwie 6 miesięcy. Imponujące nie było także przyspieszenie. Zanim wskazówka prędkościomierza dotarła do setki, musiały upłynąć aż 53 sekundy. "Jah Jah" przyznał, że sam też kiedyś posiadał Malucha napędzanego jeszcze włoskim silnikiem. Dobrze go sobie wspomina, bo nigdy mu się nie zepsuł. Jednak nawet w przypadku awarii istniało wiele skutecznych sposobów na efektywne kontynuowanie jazdy, o czym przypomniał Włodek. Oto kawałek pięknej historii.