Gościem Piotra Gembarowskiego w Prawdomówności był Mateusz Piskorski - rzecznik Samoobrony.
Andrzej Lepper, któremu postawiono zarzuty w sprawie "Seks-afery", musi złożyć poręczenie majątkowe oraz stawiać się na komisariacie. Zdaniem Piskorskiego, prokuratorzy zamiast zajmować się zwalczaniem przestępczości, zajmują się doniesieniami sprzed kilku lat od mało wiarygodnych pań. Gdyby Lepper nie był osobą publiczną, sprawa taka byłaby natychmiast umorzona przez prokuraturę. Przewodniczący Samoobrony przekonany jest, że sądy w RP, w przeciwieństwie do prokuratury nadal są niezawisłe i go uniewinnią. Poza tym posiada on dowody, że w miejscach i czasie wymienionych w zarzutach, przebywał gdzie indziej.
Po sromotnej porażce w wyborach, Samoobrona na pewno wyciągnie wnioski. Rzecznik tej partii uważa jednak, że taka partia jak Samoobrona jest Polsce i Polakom potrzebna, szczególnie tym, którzy cierpią w wyniku transformacji systemowej. Kardynalnym błędem tej partii, była zgoda na udział w koalicji rządowej, niespójnej programowo, z ludźmi, z którymi ciężko było znaleźć porozumienie. Samoobrona jako partia protestu nie była chyba do końca przygotowana do roli rządowej. Przeciwnikiem tej koalicji był Andrzej Lepper (?), ale ostatecznie uległ namowom władz partii. Nawet jednak on nie ustrzegł się drugiego błędu - nie zareagował po ostrzeżeniu jakie otrzymał od Lecha Wałęsy (w trakcie przypadkowego spotkania) odnośnie metod działania braci Kaczyńskich, ponieważ nie chciał dać temu wiary. Kilka miesięcy później okazało sie jak dużo Leppera i Samoobronę kosztował ten błąd. |