Polsatowski komentator sportowy, fan każdego futbolu, znany ze swojego profesjonalnego podejścia do pracy. Ale czy rzeczywiście taki ideał? Pierwszą rzeczą, którą swojemu gościowi zarzucił Tomek Kin jest to, że jest o nim głośno raz na cztery lata – podczas mundialu. Gość jednak twierdzi, że zajmuje się również konferansjerką, a więc pomiędzy mundialami nie próżnuje. Jako konferansjer służy: rozdziela głosy, pilnuje porządku... w głosie gościa słychać dumę i trochę pychy kiedy mówi, że w wieku 17-nastu lat prowadził imprezy miasta dla kilku tysięcy osób. Mateusz Borek ma szacunek do ludzi, którzy na sporcie się nie znają i nie oglądają mundialu – przecież w jego domu też nikt piłką się nie interesował. Z wypraw zagranicznych przywozi muzykę, która przypomina mu mundial. Słuchacze mieli okazję poznać jedną pozycję, „taką do spania, do czytania” przywiezioną z Grecji, a przez prowadzącego określoną krótko jako ‘gniot’ ...bardzo trafnie zresztą.