Dzisiaj 1. listopada – Dzień Wszystkich Świętych. AntyRadio Machina wyciszona i pełna zadumy.
Admirałowie – Przemek Jah Jah Frankowski i Vito Odrobina ruszyli w podróż po świecie, aby zobaczyć jak ten dzień wygląda w innych niż Polska krajach i w innych kulturach. Zajrzeli w różne zakamarki świata, ale nie ominęli także niektórych regionów Polski. Okazuje się, że i u nas występują drobne różnice regionalne, związane głównie ze zwyczajami niejako... kulinarnymi.
Weźmy chociażby taką ‘skórkę pańską’, biało-różową słodycz odpustową, która w te listopadowe dni – Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki, ma na cmentarzach – przynajmniej warszawskich - swoje absolutne ‘pięć minut’. Tutaj prym wiedzie na równi z obwarzankami, podczas gdy w Poznaniu i na południu Polski jest ponoć zupełnie nieznana. Wokół krakowskich cmentarzy handluje się przecież miodkiem tureckim, cokolwiek przez ten smakołyk rozumie się...
Zwyczajowo w Dniu Wszystkich Świętych, jak Polska długa i szeroka, odwiedza się rodzinne groby, dekoruje je kwiatami, zapala znicze. W ten sposób oddaje się cześć tym, którzy przeszli na drugą stronę światła. W innych krajach jest niby podobnie, ale jednak... trochę inaczej. W Meksyku też chodzi się na cmentarze, a na grobach bliskich składa ofiary – kurczaki w sosie czekoladowym, alkohol, owoce i jednocześnie pomaga się zmarłym je skonsumować. Tam dopiero cmentarze wyglądają, jak odpusty - z ucztą na grobach i śpiewaniem piosenek. Podobnie jest w innych państwach południowoamerykańskich, a spośród europejskich, w Bośni i Hercegowinie. Taka tradycja (może jednak bez śpiewania) jest wśród Romów. Oni też biesiadują na grobach, bez względu na to, w jakim kraju mieszkają.
Zwyczajów i obyczajów związanych z dniami zadusznymi jest wiele. Niektóre z nich wywodzą się z czasów pogańskich, niektóre to ‘nowa świecka tradycja’. I tak, niektórzy chodzą na cmentarze powspominać zmarłych, inni – jak twierdzą złośliwi - pokazać nowy ciuch, szczególnie futro. W Polsce pali się znicze, w innych krajach (Hiszpania) – ogniska, które mają wskazywać zmarłym drogę do domu, a jednocześnie służą do tradycyjnego o tej porze pieczenia kasztanów. Przez cmentarze przewijają się tłumy ludzi, drogi dojazdowe do nich są zazwyczaj zakorkowane, a służby drogowe apelują o korzystanie z transportu publicznego. We Włoszech pod grób można dojechać alejką cmentarną własnym samochodem. Jeżdżą po nich nawet autobusy.
Admirałowie zwiedzili pół świata szukając zwyczajów. I co się okazało? W różnych krajach świętuje się te dni w różny sposób, ale nic dziwnego – co kraj, to obyczaj.